Potwierdzone: Limowie zbudowali najgorszą Valencię w historii
- Od bohatera europejskich pucharów do całkowitego zapomnienia: Valencia CF notuje najsmutniejszą serię kontynentalną w swojej historii. Od marca 2020 roku nie gra w żadnych rozgrywkach UEFA, tracąc przy tym znaczące przychody.
Mestalla, legendarny stadion, który przeżywał wielkie europejskie wieczory aż w ośmiu różnych rozgrywkach, nie będzie miała okazji pożegnać się w swoim ostatnim roku meczami tej rangi.
W sobotę, 23 maja, Valencia CF potwierdziła, że przedłuży najgorszą passę w swojej nowoczesnej historii. Zwycięstwa Getafe i Rayo Vallecano sprawiły, że wygrana podopiecznych Carlosa Corberána z Barceloną (3:1) okazała się bezowocna. Siódme miejsce przypadło Azulones prowadzonym przez szkoleniowca z Alicante, José Bordalása, a historyczny klub z Mestalla po raz siódmy sezon z rzędu nie zakwalifikował się do europejskich pucharów.
Dziś minęło już 2266 dni bez gry w Europie, do których trzeba będzie doliczyć co najmniej kolejnych 400, nawet jeśli drużynie uda się przerwać tę fatalną serię w następnym sezonie. Łącznie Valencia bez wątpienia zbliży się do granicy 2700 dni bez kontaktu z najlepszym futbolem kontynentalnym, a co jeszcze poważniejsze — bez sowitych przychodów z UEFA, na których opierają się najważniejsze kluby czołowych lig Starego Kontynentu. W pierwszych miesiącach sezonu LaLiga 2026/27 klub przebije dotychczas najgorszą passę bez występów w europejskich rozgrywkach, wynoszącą 2373 dni między marcem 1983 a wrześniem 1989 roku.
171 europejskich wieczorów na starym Mestalla
Ten negatywny kamień milowy nie ma precedensu od chwili, gdy klub spod znaku nietoperza zadebiutował w Europie w Pucharze Miast Targowych na początku lat 60. Od tamtego momentu aż do 10 marca 2020 roku koloseum przy Avenida de Suecia, które w maju 2027 roku skończy 104 lata, było świadkiem 171 europejskich spotkań w ośmiu rozgrywkach: Pucharze Miast Targowych (26), Pucharze Europy (3), Superpucharze (1), Pucharze UEFA (42), Pucharze Zdobywców Pucharów (9), Intertoto (6), Lidze Mistrzów (60) i Lidze Europy (24).
Najwięcej było występów w Lidze Mistrzów, w której Valencia zadebiutowała dzięki pierwszej kwalifikacji wywalczonej pod wodzą Claudio Ranieriego w 1999 roku. Champions League wyprzedza pod tym względem Puchar UEFA, Puchar Miast Targowych i Ligę Europy. Ostatni występ przypadł właśnie na Ligę Mistrzów — bez publiczności, z powodu koronawirusa. Valencia Alberta Celadesa została wyeliminowana u siebie przez Atalantę Bergamo 10 marca 2020 roku.
Zakończenie sezonu LaLiga potwierdza scenariusz, którego valencianismo się obawiało: mimo dziewiątego miejsca i 49 punktów — znowu bez Europy. To rozstrzygnięcie karmi frustrację kibiców, którzy od zdecydowanie zbyt dawna nie mogą cieszyć się „europejskimi koncertami”. A najsmutniejsze jest to, że klub nie ma kierunku, który pozwalałby wierzyć, że powrót jest możliwy.
Mestalla: od wspomnień Ligi Mistrzów do kontynentalnej pustki
Ostatni obraz Valencii w Europie pozostaje zamrożony w czasie: eliminacja w 1/8 finału Ligi Mistrzów sezonu 2019/20. Tamten rewanż na Mestalla, rozegrany przy zamkniętych trybunach, zakończył etap, który dziś wydaje się bardzo odległy. Wcześniej mecz w Mediolanie został nawet wskazany przez ówczesnego burmistrza Bergamo, Giorgio Goriego, jako możliwe ognisko masowych zakażeń wśród uczestników. Valencia przegrała 1:4 we Włoszech i 3:4 u siebie, z drużyną już osłabioną i pustym stadionem, który stał się symbolem końca epoki. Pustym tak samo, jak puste stało się miejsce klubu na europejskiej mapie.
Od tamtej pory Valencia notuje siedem sezonów bez obecności w obiegu UEFA — w Lidze Mistrzów, Lidze Europy czy Lidze Konferencji — podczas gdy europejski futbol zdążył zmienić format i wprowadzić nowe rozgrywki, czyli stworzoną w 2021 roku Conference League. A najboleśniejsze dla valencianismo okazało się coś, co stało się jasne niedawno: stare Mestalla nie będzie mogło pożegnać się tak, jak powinno — europejskimi meczami. Przeprowadzka na Nou Mestalla, według informacji klubu, planowana jest na początek sezonu 2027/28.
Europejska pustka Valencii, podczas gdy Hiszpania wciąż rywalizuje
W okresie nieobecności Valencii aż 13 hiszpańskich klubów występowało w Europie: od dominacji Realu Madryt, który w ostatnich latach dwukrotnie zdobył Ligę Mistrzów, przez regularność Atlético Madryt, po triumfy Sevilli FC w Lidze Europy czy sukces Villarreal CF w tych samych rozgrywkach w 2021 roku.
Tymczasem Valencia zniknęła nawet z rankingu UEFA. To symboliczny upadek klubu, który przez dekady był kontynentalnym punktem odniesienia, a dziś z zewnątrz obserwuje, jak reszta hiszpańskiego futbolu nadal gromadzi międzynarodowe zasługi.
Real Madryt, Barcelona i Atlético zakwalifikowały się w tym czasie do sześciu edycji Ligi Mistrzów, Villarreal do trzech, Sevilla do dwóch, a Betis, Athletic i Girona — świeżo zdegradowana do Segunda División — do jednej. W Lidze Europy Betis wystąpił cztery razy, Real Sociedad trzy, Celta dwa, a Athletic i Villarreal po jednym razie. W nowej Conference League zagrały lub zagrają po razie Villarreal, Osasuna — która nie przeszła eliminacji — Betis, Rayo i Getafe. Łącznie przez Europę przewinęło się 13 różnych hiszpańskich klubów, bez Valencii w tym gronie.
Od kontynentalnego giganta do klubu nieobecnego w Europie
Jak zaznaczył w poście na platformie X dziennikarz specjalizujący się w danych, Carlos Rosique, Valencia zanotuje najdłuższą serię w swojej historii bez awansu do Europy, mając 8 z ostatnich 10 sezonów poza rozgrywkami UEFA pod rządami Petera Lima. To jedna liczba, która streszcza radykalną dekadencję klubu od przybycia większościowego akcjonariusza w 2014 roku — teraz z jego synem, Kiatem Limem, jako prezesem od marca 2025 roku. Wszystko to kontrastuje z wcześniejszym okresem. „Z ostatnich 29 sezonów Valencia weszła do Europy w 19. Z dziesięciu, w których jej tam nie było, osiem przypada na czas Lima jako większościowego akcjonariusza” — napisał Rosique.
Przez dekady Valencia była jednym z wielkich aktorów europejskiego futbolu: finalistą Ligi Mistrzów w 2000 i 2001 roku, triumfatorem Pucharu UEFA w 2004 roku czy zdobywcą Pucharu Zdobywców Pucharów w 1980 roku. Dziś rzeczywistość jest jednak zupełnie inna: klub ma za sobą ponad dekadę bez europejskiej stabilizacji, z zaledwie trzema występami w Lidze Mistrzów w najnowszej erze Meritonu i jedną znaczącą obecnością w Lidze Europy — Valencią Marcelino Garcíi Torala, która dotarła do półfinału z Arsenalem po wcześniejszym odpadnięciu z najważniejszych rozgrywek.
Najgorsza europejska Valencia od ponad 60 lat
Obecny kontekst historyczny tylko pogłębia skalę problemu. Klub jest bliski wyrównania lub pobicia swojej najgorszej passy nieobecności w europejskich rozgrywkach od lat 80., kiedy spadek do Segunda División przerwał jego międzynarodową ścieżkę. Dziś zagrożenie jest inne: nie ma spadku, ale jest przedłużająca się izolacja od europejskiego futbolu, która ma szkodliwe skutki ekonomiczne. Liga Mistrzów w 2020 roku zostawiła w klubowej kasie 61 milionów euro z tytułu przychodów UEFA. W kolejnych sezonach Valencia CF nie otrzymała z tego źródła ani jednego euro, co miało decydujące znaczenie przy budowie coraz bardziej ograniczonych kadr i przy zwiększaniu dystansu do innych klubów o podobnym statusie, które z takich przychodów korzystały: Sevilli, Villarreal, Betisu, Realu Sociedad, Athleticu…
Dwa wcześniejsze precedensy już pogorszone
W latach 70. Valencia zanotowała 2135 dni bez gry w Europie. Stało się to między listopadem 1972 roku — po odpadnięciu w 1/16 finału Pucharu UEFA z Crveną Zvezdą — a wrześniem 1978 roku, gdy wróciła do tych samych rozgrywek meczem z CSKA Sofia.
Pod względem liczby dni najgorsza seria wynosiła 2373 dni między 1983 a 1989 rokiem, ze spadkiem w 1986 roku po drodze. Na początku września, gdy Valencia będzie rywalizować wyłącznie w LaLiga, ta passa zostanie przebita. Chodzi o okres między 16 marca 1983 a 13 września 1989 roku — od ćwierćfinału Pucharu UEFA w 1983 roku, w którym drużyna ubrana cała na biało przegrała na Heysel z Anderlechtem (2:5 w dwumeczu), aż po powrót na europejską scenę na Mestalla w 1989 roku przeciwko Victorii Bukareszt (3:1), po golach Toniego, Fenolla i Quique. Sześć lat, pięć miesięcy i 28 dni, czyli dokładnie 2373 dni.
Dziś licznik nie zamierza się zatrzymać.