Quique Flores nie wyjaśnia, czy Valencia do niego dzwoniła, by zastąpić Corberána

  • Doświadczony szkoleniowiec woli nie wypowiadać się na temat tego, czy objąłby drużynę w przypadku ewentualnego zwolnienia Corberána.

Hiszpański trener Quique Sánchez Flores unikał odpowiedzi na pytanie, czy Valencia CF kontaktowała się z nim, by poznać jego gotowość do przejęcia zespołu w razie zwolnienia Carlosa Corberána.

Drużyna z Walencji zajmuje obecnie trzecie miejsce od końca w LaLidze, mając na koncie 17 punktów i zaledwie jedno zwycięstwo w ostatnich 14 meczach. Choć władze klubu deklarują poparcie dla szkoleniowca z Cheste, fakty są nieubłagane. Przed zespołem półtora miesiąca bardzo trudnych spotkań, w których zmierzy się kolejno z Getafe, Espanyolem, Betisem, Realem Madryt, Levante i Villarrealem.

Ilekroć w Valencii pojawia się temat (możliwej) zmiany trenera, nazwisko Quique natychmiast wraca do obiegu. Podczas wywiadu w programie El Partidazo de COPE jeden ze słuchaczy zapytał szkoleniowca, czy klub z Mestalla skontaktował się z nim w obliczu hipotetycznego zwolnienia Corberána oraz czy – gdyby taki telefon rzeczywiście nastąpił – byłby gotów wrócić do Valencii. Zgodnie z oczekiwaniami, Sánchez Flores odpowiedział krótko: „nie zamierzam na to odpowiadać”, choć jednocześnie podziękował za wiadomość w stylu „potrzebujemy cię”.

Jego wcześniejszy epizod w Valencii

Quique Sánchez Flores prowadził Valencię w latach 2005–2007. Został zwolniony nad ranem, kilka miesięcy po rozpoczęciu trzeciego sezonu, decyzją ówczesnego prezydenta klubu Juana Solera, po porażce 0:3 z Sevillą. Jego zespół zajmował wówczas czwarte miejsce w tabeli, tracąc cztery punkty do lidera – Realu Madryt. Dwukrotnie wprowadził Valencię do Ligi Mistrzów, docierając do ćwierćfinału, gdzie drużyna odpadła z Chelsea. Po zwolnieniu wypowiedział pamiętne słowa: „straciłem stanowisko, ale zyskałem życie”. Jego następcą został Ronald Koeman.