Ron Gourlay broni okna transferowego Valencii CF i struktury sportowej

  • Ron Gourlay, dyrektor generalny Valencii CF, pojawił się przed mediami w sali konferencyjnej na Mestalla, aby podsumować letnie okno transferowe klubu.

Pierwsza ocena rynku transferowego

— Okno transferowe to jeden z najbardziej skomplikowanych momentów sezonu i wymaga ogromnego planowania. Kiedy przyszedłem do klubu, rozmawiałem z Corberánem o znaczeniu wzmocnienia struktury sportowej. Zawsze staramy się analizować nasze słabości i właśnie na podstawie tej analizy przeprowadziliśmy trzy pierwsze transfery, co znacznie ułatwiło nam pracę po moim przyjściu w lipcu. Dwóch z tych zawodników przyszło za darmo, a gdybyśmy czekali dłużej, ich pozyskanie byłoby znacznie droższe.

— Żeby odpowiedzieć na to pytanie, muszę dokładnie wyjaśnić całą sytuację. Musieliśmy zmierzyć się z różnymi problemami, między innymi kontuzjami. To oczywiście miało wpływ na nasze planowanie. Trzeba było znaleźć zastępstwo dla tych zawodników. Z 25 piłkarzy czterech było kontuzjowanych. Musieliśmy znaleźć rozwiązania, jednocześnie pamiętając o ograniczeniach Finansowego Fair Play. Uważam, że szybkie przeprowadzenie pierwszych trzech transferów bardzo nam pomogło. Do tego dochodzi przedłużenie kontraktu Dimitrievskiego czy pozyskanie Guido.

— Trzeba również brać pod uwagę politykę transferową, którą obraliśmy. Jeśli ktoś uważa, że w okresie, kiedy nie było nowych transferów, nic nie robiliśmy, to jest w błędzie. Pracowaliśmy nad odpowiednim wzmocnieniem zespołu i sprowadzeniem piłkarzy z myślą o dłuższej perspektywie, z wyjątkiem zawodników wypożyczonych.

— Ostatnim elementem, biorąc pod uwagę wszystkie ograniczenia, było zamknięcie rynku transferem Elliotta. To zawodnik, który bardzo pomoże nam w kreowaniu gry dla napastników.

— Uważam, że wszyscy powinni wiedzieć, iż wszystko, co robimy, ma służyć rozwojowi zespołu. Jest też ogrom pracy, której z zewnątrz po prostu nie widać.

Ostatni dzień bez nowych transferów

— Czasami może to być frustrujące. Jeśli chodzi o dwa nazwiska, które pojawiły się w mediach, nie mieliśmy bezpośredniego kontaktu i nie było z naszej strony zainteresowania. Polityka klubu zawsze zakłada, że pozostajemy czujni. Po transferze Harveya byliśmy już na granicy Finansowego Fair Play. Byliśmy otwarci na ewentualne wzmocnienie, jeśli pojawiłby się zawodnik, który pasowałby do naszych potrzeb.

— Rozumiem plotki. Valencia to ogromny klub, ale nie do końca rozumiem, skąd się wzięły. Nie byliśmy zainteresowani tymi dwoma zawodnikami.

Czy pion sportowy jest odpowiednio przygotowany?

— Powiedziałbym, że podjęto właściwe decyzje. Trzeba spojrzeć na to, co było 13 miesięcy temu. W tym okresie przeprowadziliśmy 23 operacje, sprowadzając między innymi takich zawodników jak Guido czy Sato. Wykonuje się tutaj ogrom pracy, a wy widzicie jedynie to, co znajduje się na powierzchni.

— Wyzwań jest wiele. Kiedy przeprowadza się tak dużo zmian, zawodnicy potrzebują czasu. Widzieliśmy to już w poprzednim sezonie. Trzeba brać pod uwagę zarówno odejścia, jak i transfery przychodzące, nie zapominając przy tym o miejscowych talentach.

Przedłużenie kontraktu Corberána

— To temat, do którego wracałem już wielokrotnie. W świecie futbolu trzeba podejmować ważne decyzje. W poprzednim sezonie była ogromna presja i pojawiało się wiele głosów domagających się zmian. Przechodziliśmy przez trudny okres, przyznaję to, ale przez cały czas ufałem trenerowi. Uważamy, że Carlos jest odpowiednią osobą, aby poprowadzić ten zespół dalej.

— Nadal powtarzam, że jesteśmy wielkim klubem i tutaj zawsze będzie duża presja. W tym momencie potrzebujemy jednak stabilizacji po tylu trudnych latach. Potrzeba czasu i ciągłości. W poprzednim sezonie, mimo wszystkich problemów, byliśmy blisko miejsc dających grę w europejskich pucharach.

— Chciałbym odnieść się do trzech etapów pracy Carlosa. W pierwszych sześciu miesiącach pomógł nam wyjść z bardzo trudnej sytuacji. Potem przyszła pierwsza runda poprzedniego sezonu, która była ciężka, ale musieliśmy pozostać razem. Trzeci etap to druga część sezonu, kiedy drużyna prezentowała się bardzo dobrze i pokazała jakość naszych zawodników. Potrzebujemy konkurencyjności i ciągłości.

Czy rozważał dymisję po tym oknie transferowym?

— Nie, nie zamierzam podawać się do dymisji. Wiem, co dzieje się w tym klubie i znam sytuację. Idziemy w dobrym kierunku. Z trzech rozegranych meczów dwa rozstrzygnęły się bardzo niewielką różnicą. Po 35 latach pracy w tej branży mam nadzieję wypełnić trzy lata, o których mówiłem na walnym zgromadzeniu.

— W tym klubie wszystko trzeba robić z myślą o przyszłości. Należy dobrze planować od podstaw, patrząc na kolejne dziesięć lat. Nie zamierzam odchodzić, więc mam nadzieję, że nikt nie czeka na to przy kawie, bo zdąży wystygnąć.

— Przychodzimy z trudnego okresu. Rozumiem opinię każdego, ale musimy pozostać razem.

Cel na sezon

— Cel jest jasny. Sam prezes o tym mówił: mamy iść do przodu. Musimy dalej się rozwijać. W poprzednim sezonie byliśmy o krok od Europy, teraz trzeba zrobić kolejny krok.

— Zobaczymy, jak będziemy się rozwijać. Krok po kroku, a oceny dokonamy na końcu sezonu.

Przedłużenie kontraktu Gayà

— Jest zawodnikiem Valencii. Nie sądzę, by to był odpowiedni moment, aby o tym mówić. Jest kapitanem, wszyscy darzymy go ogromnym szacunkiem i nie byłoby właściwe komentowanie tej sprawy podczas tej konferencji prasowej.

Czy Corberán dokończy sezon?

— Trener ma pełne wsparcie, absolutnie we wszystkim. Jest częścią strategicznej decyzji dotyczącej tego projektu, w którym ciągłość ma kluczowe znaczenie.

Projekt bez inwestycji

— Kiedy przyszedłem, wyjaśniałem, czego potrzebujemy, aby zrobić krok naprzód, i że głównym filarem jest Nowe Mestalla. Nowy stadion ma być naszym sposobem na zwiększenie przychodów. Potrzebujemy ich, aby spełniać wymogi Finansowego Fair Play. Cały projekt opiera się na nowym stadionie, który ma pozwolić nam zaoferować kibicom drużynę, jakiej oczekują.

— Valencia ma historię pełną ambicji i jeśli chcemy je podtrzymać, musimy dobrze planować przyszłość. Chcemy zawsze rywalizować na najwyższym poziomie. Kibice muszą widzieć głód i zaangażowanie zawodników, bo właśnie to pomoże nam się rozwijać. Bardzo ważne jest, aby widzieli w zespole chęć walki.

— Jeśli chodzi o tę sytuację, limit Finansowego Fair Play jest zbliżony do tego z poprzedniego sezonu i musimy w tych warunkach pracować. To liczba oparta na naszych przychodach. Zmieniliśmy też model rekrutacji zawodników i uważam, że przeprowadzone transfery to pokazują.

Złość kibiców

— Początek sezonu nie był idealny. Musimy to poprawić i wierzymy, że jesteśmy w stanie to zrobić. Zarówno ja, jak i kibice odczuwamy ten ból. To klub odpowiada za rozwiązywanie problemów. Bardzo ważne jest posiadanie planu działania. Musimy być konkurencyjni.

Rozbieżność między jego oceną sytuacji a tym, co widzą kibice

— Takie rzeczy zdarzają się w futbolu, to nie jest proste. Rozumiem frustrację kibiców. Wszyscy ją odczuwamy. Nie byłem zadowolony z meczu w A Coruña. Zawsze mówiłem, że dam temu klubowi wszystko i zrobię wszystko, co będzie konieczne.

— Potrzebuję czasu. Rozumiem, że z zewnątrz może to wyglądać inaczej, ale musimy rozwijać się krok po kroku. To ogromny klub z wielkimi oczekiwaniami. Razem możemy osiągnąć nasze cele.

Obietnice, które nie zostały spełnione

— Uważam, że są konkretne fakty. Kiedy przyszedłem, byliśmy w bardzo złej sytuacji i takich problemów nie da się rozwiązać z dnia na dzień. Zrobiliśmy postęp względem poprzedniego sezonu.

— Jeśli chodzi o dyrektora sportowego, uważam, że obecnie nie jest już potrzebny. Struktura działa i zmieniłem w tej sprawie zdanie. Realizuję to, co wcześniej obiecałem. Mam ogromne doświadczenie i doskonale znam presję związaną z tą pracą.

Finansowe porzucenie klubu przez Petera Lima

— Nie uważam, że Peter Lim porzucił klub. Kiedy przeniesiemy się na nowy stadion, nie będziemy mieli już żadnych wymówek. To będzie krok naprzód. Ostatecznie wszystko sprowadza się do wygrywania meczów.

Zmiana strategii komunikacyjnej

— Nie mam problemu z tym, aby częściej pojawiać się przed mediami. Uważam, że ważne jest, aby kibice znali prawdę.

Czy przyznaje się do błędów? Czy nauczy się hiszpańskiego, aby być bliżej kibiców?

— Jeśli chodzi o hiszpański, jest to dla mnie trudna kwestia, ale nie przeszkadza mi w wykonywaniu pracy. Krytykę przyjmuję. Każda może być wartościowa.

Jak można się rozwijać, będąc 14. klubem LaLiga pod względem inwestycji?

— Fundamentem wszystkiego jest generowanie przychodów. Nowe Mestalla pomoże nam je zwiększyć, podobnie jak sukcesy osiągane na boisku. Trzeba wygrywać, aby móc rywalizować w najlepszych rozgrywkach. Potrzebujemy zrobić jeszcze jeden, ostatni krok.

Niewiele sprzedaży

— Nie ma presji na sprzedaż zawodników. Sprzedaż piłkarza powinna być ostatecznością. Musimy iść do przodu i zatrzymywać najlepszych.

Czy wstydzi się tego okna transferowego?

— Nie wstydzę się tego okna transferowego. Dlaczego miałbym się wstydzić? Rozumiem frustrację kibiców, ale zamierzamy to naprawić. Valencia ma na tym stanowisku silną osobę. Oceniajcie mnie po zakończeniu sezonu.

— Niczego się nie wstydzę. Możecie spojrzeć na moje CV. Nie chowam się przed nikim. Mieszkam w tym mieście.

0 0 głosy
Article Rating
5 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Angry P
Angry P
1 miesiąc temu

Nie znam się ale to chyba nazywa się wyparciem 🙂

LimaK
LimaK
1 miesiąc temu

Stara śpiewka…

Cichyjoe
Cichyjoe
1 miesiąc temu

Spójrzmy np. na ilość strzałów na bramkę w ciągu meczu. To jest dramat. Czy w ogóle te treningi są przeprowadzane profesjonalnie, czy mamy do czynienia z amatorszczyzna? Pilkarze są zagubieni i to wina trenera. Unai by z tego stworzył “wirtuozerię”. No chyba, że znowu uaktywnił się syndrom najemnika. A może i to i to?

LukasZ_NS
LukasZ_NS
Odpowiedz do  Cichyjoe
1 miesiąc temu

No właśnie on chyba nie widzi, że nie dość, że nie ma żadnego progresu to na dodatek się cofamy…jeśli chodzi o taktykę i jakieś schematy też nie widać żebyśmy robili jakiś progres, a nawet powiedziałbym, że nie widać kompletnie jak mają grać…kompletny chaos raz tak, raz inaczej…i to podczas jednego meczu…

Kost
Kost
1 miesiąc temu

Kurde. Były niezłe lata z dużo gorszą ekipą, ogólnie, czasy wielkich transferów już dawno się skończyły, dzisiejsze realia cofnęły la liga w tym nas do prehistorii.
Też uważam że potrzebujemy zmienić trenera. Kogoś odważnego, kto poukłada tych ziomeczków.
Założę się że prawie każdy z dzisiejszego składu grałby dobrą piłkę w bardzo dobrych drużynach – może nie topowych ale już widzę jak taki Guerra albo Hugo nadupca w Dortmundzie…