Sato prowadzi Valencię CF do zwycięstwa w meczu towarzyskim (3:0)
- Valencia odniosła zwycięstwo po znakomitym występie Japończyka, dobrej postawie De Haasa oraz debiucie Dienga. Jednym z wyróżniających się zawodników był także Dani Raba, który rozegrał świetną pierwszą połowę.
Valencia CF odniosła pierwsze zwycięstwo w okresie przygotowawczym, pewnie pokonując CD Eldense na Estadio Antonio Puchades. Zespół Carlosa Corberána był wyraźnie lepszy od początku do końca i zostawił bardzo dobre wrażenie w pierwszym sparingu rozegranym przed własną publicznością. Ryunosuke Sato został wielkim bohaterem popołudnia — w swoim pierwszym występie w wyjściowym składzie strzelił gola i zanotował asystę. Wynik na 3:0 uzupełnili Jesús Vázquez oraz Dani Raba, a spotkanie upłynęło pod znakiem intensywności, wysokiego pressingu i dominacji „Nietoperzy”.
Valencia dobrze weszła w mecz i bardzo szybko wysłała pierwsze ostrzeżenie. Już w 4. minucie Jesús Vázquez zmarnował sytuację sam na sam, przenosząc piłkę nad bramką po fantastycznym podaniu Raby. „Dziewiętnastka”, jeden z najlepszych zawodników poprzedniego okresu przygotowawczego, choć później zniknął z jedenastek Corberána, pokazał próbki swojej jakości — tej, której w tej kadrze nie ma zbyt wielu piłkarzy. Niedługo później do siatki trafił Umar Sadiq, ale gol został anulowany z powodu spalonego, choć sytuacja wyglądała na bardzo stykową.
Eldense również miało swoje podejścia w pierwszych minutach, choć nie sprawiło większych problemów Vicentowi Abrilowi. Bramkarz Valencii reagował pewnie za każdym razem, gdy był do tego zmuszony, a przy tym pokazał dojrzałość, ustawiając się poza polem karnym i uważnie kontrolując długie podania zespołu z Eldy.
Wynik otworzył w 23. minucie Ryunosuke Sato. Japończyk otrzymał piłkę przed polem karnym i oddał mocny strzał prawą nogą, po którym futbolówka wpadła tuż przy słupku, nie dając Ramónowi Vili żadnych szans. Był to pierwszy gol ofensywnego zawodnika w koszulce Valencii i jednocześnie pokaz dwóch jego największych atutów: pierwszego kontaktu z piłką, po którym zawsze zostawia ją blisko stopy, oraz umiejętności zadawania ciosów uderzeniami sprzed pola karnego. Japończyk dał się ponieść emocjom i świętował trafienie, wykonując Gangnam Style.
Przerwa na nawodnienie
Po przerwie na nawodnienie padł drugi gol. Sato ponownie zrobił różnicę na lewym skrzydle, minął swojego rywala i trafił w słupek. Do odbitej piłki dopadł Jesús Vázquez, któremu pozostało tylko skierować ją do siatki na 2:0.
Drugie trafienie jeszcze bardziej dodało Valencii pewności siebie. Drużyna Carlosa Corberána rosła z piłką przy nodze, dominowała w posiadaniu i stopniowo zamykała Eldense na jego własnej połowie. Po upływie pół godziny gry doszło do pierwszej zmiany. Mouctar Diakhaby ustąpił miejsca młodemu Wanjali, który ponownie otrzymał minuty w pierwszym zespole.
Wysoki pressing nadal był jedną z cech rozpoznawczych Valencii. Po odbiorze blisko pola karnego rywala Umar Sadiq przejął piłkę, poprowadził ją przed „szesnastkę” i wystawił gola Daniemu Rabie, który musiał już tylko dopełnić formalności, ustalając wynik na 3:0 jeszcze przed przerwą.
Druga połowa
Po powrocie z szatni Corberán wymienił praktycznie cały zespół. W bramce pozostał Vicent Abril, a na boisku pojawili się Gayà, César Tárrega, Gamón, Pepelu, Aliou Dieng, Javi Guerra, André Almeida, Luis Rioja i Hugo Duro. Wanjala kontynuował natomiast grę.
Młody stoper opuścił murawę w 60. minucie, robiąc miejsce Ikerowi Córdobie, w ramach typowego dla okresu przygotowawczego podziału minut.
Dzięki bardzo wysoko ustawionemu pressingowi Valencia nadal uniemożliwiała Eldense spokojne wyprowadzanie piłki od tyłu. Zespół z Alicante przez długie fragmenty był zmuszony szukać gry bezpośredniej, by uciec spod dominacji „Los Ches”.
Przy rozstrzygniętym wyniku tempo spotkania stopniowo malało. Mimo to Valencia nie rezygnowała z intensywności i utrzymała pressing aż do ostatnich minut, zamykając bardzo solidny mecz w obu polach karnych. Trzeba jednak zaznaczyć, że Eldense miało jedną bardzo klarowną okazję, która zakończyła się nawet golem, ale trafienie zostało anulowane po tym, jak uznano, że jeden z zawodników gości znajdował się na pozycji spalonej i zasłaniał pole widzenia bramkarzowi Valencii.
Z kolei Javi Guerra miał prawdopodobnie najczystszą sytuację drugiej połowy. Po podaniu Riojy wyszedł sam na sam, ale jego strzał minął bramkę Eldense, przechodząc tuż obok słupka. Na tym właściwie zakończył się mecz, który potwierdził pierwsze zwycięstwo Valencii w sezonie 2026/27. To tylko sparing, ale pozwala trenerowi wyciągnąć bardzo pozytywne wnioski. Kolejne spotkanie — w sobotę przeciwko Castellón.
Brzmi obiecująco, jednak to tylko sparing.