Długoterminowe porozumienie Justina de Haasa z Valencią CF

  • Prezes Famalicão, Miguel Ribeiro, odrzucił kilka dni temu ofertę w wysokości miliona euro. Nie zamierza sprzedać Holendra za mniej niż dwa miliony.
  • Tymczasem Valencia, spokojna o „zielone światło” ze strony piłkarza, poczeka do lata, jeśli nie dojdzie do odejść ani ustępstw finansowych. Stoper, którego kontrakt wygasa w 2026 roku, ma podpisać umowę do czerwca 2030

Holenderski obrońca Justin de Haas wyraził zgodę na warunki kontraktowe zaproponowane przez Valencię CF, która prowadzi rozmowy z jego otoczeniem już od listopada ubiegłego roku. Jak informowali hiszpańscy dziennikarze 22 stycznia, dyrekcja sportowa kierowana przez Rona Gourlaya, CEO ds. futbolu, wysunęła się na prowadzenie w wyścigu po lewonożnego stopera Famalicão. Jeśli portugalski klub nie zmieni stanowiska, a w kadrze Valencii nie dojdzie do kolejnych odejść, transfer zostanie sfinalizowany 1 lipca.

Porozumienie pomiędzy Valencią a 25-letnim zawodnikiem (który w lutym skończy 26 lat) ma charakter długoterminowy. Jak informują Tribuna Deportiva oraz portugalskie dzienniki „Record” i „A Bola”, a także potwierdza „Superdeporte”, umowa miałaby obowiązywać do 30 czerwca 2030 roku. Odmowa prezesa Famalicão, Miguela Ribeiro, wobec oferty złożonej kilka dni temu przez Gourlaya, a także pilna potrzeba zgłaszana przez Carlosa Corberána, by w trwającym sezonie zastąpić kontuzjowanego Mouctara Diakhaby’ego stoperem o profilu prawonożnym, sprawiły, że Valencia nie zdecydowała się podnosić oferty.

Latem, o ile nie wydarzy się nic niespodziewanego

Wykorzystanie rynkowej okazji, jaka pojawiła się w zeszłym tygodniu wraz z transferem Unaiego Núñeza, sprawia, że aby Valencia wróciła po De Haasa jeszcze w zimowym oknie, musiałoby dojść do kolejnych odejść z kadry, co na ten moment wydaje się mało prawdopodobne. Nawet w takim scenariuszu pozostawałaby trudna przeszkoda w postaci Famalicão — klubu stabilnego finansowo i znanego z twardych negocjacji. W związku z tym, o ile nie dojdzie do niespodzianki, De Haas jest postrzegany jako wzmocnienie Valencii z myślą o sezonie 2026/27.

Ribeiro, prezes klubu zajmującego siódme miejsce w Liga Portugal i realnie walczącego o europejskie puchary, nie zamierza oddawać lidera defensywy, mimo że zawodnikowi pozostało zaledwie pięć miesięcy kontraktu. Co więcej, bez powodzenia próbował on przedłużyć umowę Holendra. Najlepszym dowodem jego determinacji jest sytuacja z poprzedniego sezonu, gdy zdecydował się zatrzymać Eneę Mihaja mimo zaledwie pół roku do końca kontraktu. Albańczyk odszedł latem do Atlanta United z MLS za darmo — scenariusz bardzo podobny do obecnego.

Na koniec należy podkreślić, że ograniczenia finansowe, z którymi od lat zmaga się Valencia pod rządami Petera Lima, dodatkowo zmniejszają szanse na przyspieszenie transferu De Haasa w ostatnich dniach zimowego okna. Oferta Valencii nieznacznie przekroczyła milion euro, jednak — według mediów bliskich prezesowi Famalicão i jego otoczeniu — klub nie zgodzi się na sprzedaż Holendra za mniej niż 2 miliony euro.

Famalicão gotowe „podejmować decyzje”

Po wczorajszym zwycięstwie nad Tondelą (3:0) trener zespołu z Vila Nova de Famalicão, Hugo Oliveira, odniósł się do sytuacji na rynku transferowym oraz do sprawy De Haasa, nie wymieniając jednak nazwiska piłkarza:

„Jesteśmy klubem zorganizowanym i ambitnym. Rynek jest otwarty zarówno na transfery przychodzące, jak i wychodzące, i będziemy musieli podejmować decyzje, jeśli coś wydarzy się w kontekście odejść. Jeśli chodzi o wzmocnienia, zrobimy to, co najlepsze dla Famalicão, ale jesteśmy bardzo spokojni i dobrze przygotowani. To pozwala nam zachować pełen spokój wobec rynku. Oczywiście nie zamierzamy nikogo zwodzić — to zawsze miesiąc pewnej niestabilności, bo rynek jest otwarty, zawodnicy mogą odchodzić i przychodzić, a naszym zadaniem jest zachować zimną krew i pracować” — podkreślił szkoleniowiec, który obdarzył De Haasa pełnym zaufaniem jako filar defensywy swojego zespołu.