Atlético Madryt zgarnia komplet punktów z Valencią (2-1)

  • Od pierwszych minut zespół Rubéna Corberána zaprezentował się w lepszej, bardziej konkurencyjnej wersji, jednak po decydującym golu Antoine’a Griezmanna w 74. minucie (2:1) drużynie zabrakło paliwa, pomysłów i energii.
  • Lucas Beltrán, najbardziej klarowny i kreatywny zawodnik Valencii w ofensywie, wyrównał w 63. minucie, odpowiadając na wcześniejsze trafienie Koke z pierwszej połowy.

Po czterech kolejkach bez porażki zespół z Mestalla znów przegrywa i znajduje się już praktycznie bez marginesu błędu nad strefą spadkową.

Przez niewiele ponad godzinę Valencia odzyskała życiowe funkcje i rywalizowała jak równy z równym na terenie Atlético Madryt. Piękny gol Lucasa Beltrána, najjaśniejszej postaci w barwach Valencii w sobotnim meczu na Metropolitano, zniwelował prowadzenie gospodarzy po trafieniu Koke. Od tego momentu Atlético założyło roboczy kombinezon – i to wystarczyło, by przechylić szalę zwycięstwa po kolejnym golu wysokiej klasy, autorstwa Antoine’a Griezmanna.

Valencia CF robi postępy, lecz po czterech kolejkach znów przegrywa i zakończy weekend dosłownie przyklejona do strefy spadkowej. W najlepszym wypadku jej przewaga wyniesie zaledwie jeden punkt, zanim zakończy rok 2025 domowym meczem z Mallorcą w piątek o 21:00 na Mestalla.

Już pierwsze sekundy gry na Metropolitano zapowiadały inną Valencię – wyraźnie lepszą niż ta widziana przeciwko Rayo Vallecano i Sevilli. Hugo Duro, wykorzystując wysoki pressing Diego Lópeza, posłał techniczną lobowaną piłkę w poprzeczkę, będąc sam na sam z Janem Oblakiem.

To nie był jednorazowy błysk. Choć kolejną sytuację – i pierwszy cios – zadało Atlético Madryt, drużyna Carlosa Corberána rywalizowała jak niemal nigdy wcześniej. Podobnie jak w bezpośrednim, wyrównanym starciu z Betisem sprzed miesiąca.

Po pierwszym ostrzeżeniu ze strony Alexandera Sørlotha, zatrzymanym przez Julena Agirrezabalę, za drugim razem rojiblancos bezlitośnie wykorzystali serię błędów defensywy Valencii. Dimitri Foulquier źle wybił piłkę, zupełnie niepotrzebnie oddając rzut rożny. Chwilę później bramkarz obronił pierwszą próbę Ruggeriego, lecz przy dobitce Koke, wobec biernej postawy obrońców w białych koszulkach, był już bez szans (1:0, 17. minuta).

Mimo to Valencia pozostała wierna swoim założeniom i ruszyła do ataku. Zaledwie trzy minuty później odpowiedziała po stałym fragmencie gry – Pepelu miękko dośrodkował, ponownie znajdując Hugo Duro w dobrej pozycji. Napastnik, będąc pod presją, zdołał uderzyć tylko lewą nogą… piłka poszybowała nad poprzeczką.

Gol Pepelu anulowany tuż przed przerwą

Między niedokładnością gospodarzy a intensywnym pressingiem, nieustannie domaganym się przez Corberána z ławki, goście zdominowali posiadanie piłki w pierwszej połowie. Grali agresywnie, odbierali futbolówkę i przez długie fragmenty utrzymywali się blisko pola karnego Atlético. Właśnie tam jednak Valencii zgasło światło. Najgroźniejszą akcją był gol Pepelu anulowany z powodu wcześniejszego spalonego Hugo Duro, na około dziesięć minut przed przerwą.

Druga połowa toczyła się w tym samym rytmie. Zespół Corberána wyglądał zupełnie inaczej niż w większości wcześniejszych kolejek. To była drużyna, która – gdyby grała w ten sposób regularnie – z dużym prawdopodobieństwem znajdowałaby się w czołowej dziesiątce LaLigi.

Dodatkowo wejście na boisko Lucasa Beltrána wniosło do gry Valencii klarowność i jakość w ofensywie, których wcześniej brakowało. Instrukcje trenera z linii bocznej działały i nie ulegały zmianie: „Wysoki pressing!”. W jednej z nielicznych akcji, gdy Atlético zdołało wyjść spod presji, Nico uderzał głową po dośrodkowaniu Giuliana, lecz trafił prosto w ręce Agirrezabali.

Beltrán ożywił atak. Grał kombinacyjnie, jak nikt inny w strefie przedpola karnego, i w jednej z takich akcji znalazł idealnego partnera – André Almeidę. Dwoma szybkimi klepkami obaj zgubili obrońców Simeone, a Argentyńczyk zakończył akcję fenomenalnym uderzeniem prawą nogą zza pola karnego. Piłka wpadła do siatki jak pocisk, tuż przy słupku. Oblak jedynie ją musnął (1:1, 63. minuta).

Beltrán uruchamia alarm na Metropolitano

Gol Valencii postawił Metropolitano w stan gotowości. Atlético wybudziło się z letargu i zaczęło grać na serio. Niezrozumiale dla własnych interesów, Valencia przestała robić to, co przez godzinę działało perfekcyjnie i skutecznie krępowało rywala. W ten sposób sama pomogła gospodarzom wrócić do gry.

Zespół „Cholo” Simeone wrzucił wyższy bieg i 12 minut później został nagrodzony prawdziwym dziełem sztuki autorstwa Antoine’a Griezmanna. Francuz przyjął z klasą długie podanie z prawej strony od Pubilla, po czym uderzył z półobrotu z siłą i precyzją. Foulquier ponownie popełnił błąd, zbyt słabo kryjąc rywala. Agirrezabala był bez szans (2:1, 74. minuta).

Chwilę wcześniej Valencia doznała nieoczekiwanego problemu, który zaburzył linię defensywną. W 71. minucie Cömert musiał opuścić boisko z powodu skurczów. Na murawie pojawił się Baptiste Santamaría, a Pepelu został zmuszony do gry na środku obrony.

Niewiele historii pozostało już w meczu, którego Atlético nie zamierzało ponownie oddać z rąk. Był jeszcze słusznie anulowany gol Sørlotha z powodu spalonego… oraz rażący faul Pubilla na Hugo Duro około 80. minuty, który powinien zakończyć się drugą żółtą kartką dla obrońcy gospodarzy. Rojiblancos obniżyli tempo, kontrolując wydarzenia na boisku, i ostatecznie sięgnęli po komplet trzech punktów zostawiając “Nietoperzy” z pustym koszykiem.

0 0 głosy
Article Rating
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne Inline
Wyświetl wszystkie komentarze
Lolo
Lolo
4 miesięcy temu

Jedna dobra akcja w meczu to za mało na takie Atletico.

LimaK
LimaK
4 miesięcy temu

Moim zdaniem dziś wstydu nie było i szkoda tej przegranej.