Danjuma „dotrzymuje” słowa danego Cavaniemu

  • Holender mówił o Urugwajczyku jako o swoim punkcie odniesienia podczas prezentacji w Valencii CF, deklarując, że chce iść jego śladami.
  • Obie historie rzeczywiście mają ze sobą wiele wspólnego… choć z gorszymi statystykami dla byłego gracza Villarreal CF.

Kiedy Arnaut Danjuma został zaprezentowany jako piłkarz Valencii CF, zapytano go o jego inspiracje. Holenderski napastnik wskazał na Edinsona Cavaniego, mówiąc, że ten zostawił tu „wielką drogę do naśladowania” i że chce nią podążyć. To, co mogło wydawać się jedynie anegdotą, okazało się raczej proroctwem. Holender rzeczywiście podąża śladami Urugwajczyka pod każdym względem — od początkowego entuzjazmu aż po końcowy „bluff”… A wszystko wskazuje na to, że jego pobyt może być jeszcze gorszy, ponieważ jak dotąd Holender nie dorównał Cavaniemu nawet pod względem liczby goli.

Historia byłego zawodnika Villarreal to kolejny rozdział rozczarowania na Mestalla. Co ciekawe, jego pobyt w Valencii niewiele różni się od tego, co pokazywał wcześniej w Villarreal CF, Tottenhamie, Evertonie czy Gironie — dobre pierwsze wrażenie, które szybko gaśnie. Mimo to spragnieni nadziei kibice chcieli wierzyć, że tym razem będzie inaczej.

„Siódemka” na plecach i wielkie przyjęcie

Zawodnik przybył i otrzymał numer „7”, który w tym stuleciu nosili w Valencii piłkarze pokroju Davida Villi czy Jonasa Gonçalvesa — podobnie jak Cavani. I tak jak latynoamerykański napastnik, Danjuma szybko napędził sprzedaż koszulek. Mestalla chciała uwierzyć, że jego historia stanie się opowieścią o odkupieniu, z której Valencia skorzysta, by walczyć o wyższe cele. Tak się jednak nie stało.

Początkowe „złudzenie” i późniejsza posucha

Cavani zdobył wszystkie swoje gole (pięć) w pierwszych piętnastu kolejkach, a potem stopniowo zniknął z pierwszego planu — bez skuteczności i bez wpływu, pokazując, że nie jest już gotowy na elitarny europejski futbol. W przypadku Danjumy ten moment nastąpił jeszcze szybciej: już w siódmej kolejce zakończył swoją strzelecką serię w lidze, zatrzymując się na trzech golach.

Co więcej, nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała się odmienić w końcówce sezonu. Przed nim jeszcze siedem meczów, by oddzielić swoją historię od tej Cavaniego — siedem szans, by nie zakończyć sezonu z jeszcze gorszym dorobkiem bramkowym.

Tylko Hugo Duro ma więcej

Rzeczywistość jest taka, że te pięć historycznych goli Cavaniego w takim sezonie jak ten byłby wyczynem pozytywnym, gdyż tę liczbę przewyższa jedynie Hugo Duro, który ma ich dziewięć. Largie Ramazani wyrównał wynik Urugwajczyka sprzed lat, a sam Holender — podobnie jak Diego López, Luis Rioja czy Umar Sadiq — wpisuje się w smutny obraz tego, czym stała się obecnie Valencia CF — drapieżnikiem bez zębów.

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne Inline
Wyświetl wszystkie komentarze
Wojtek
Wojtek
13 godzin temu

Działanie na przetrwanie, tak należy opisać obecne zarządzenia kadrą VCF.

1
0
Będę wdzięczny za komentarze.x