Gourlay zmienia swoje stanowisko w sprawie dyrektora sportowego w Valencia CF

  • Szkot zapowiadał, że wakat zostanie obsadzony w ciągu 30–60 dni, jednak do dziś nic się nie zmieniło — a wręcz sytuacja wygląda gorzej. Teraz apeluje o „spokój”.

Ron Gourlay trafił do Valencii zeszłego lata, by „rozwiązać” problemy wynikające z katastrofalnego zarządzania klubem. Nie minął nawet rok, a sam zdaje się być już „zainfekowany” bolączkami Meriton i jego typowymi niespełnionymi obietnicami. Jeszcze nieco ponad dwa miesiące temu zapewniał, że stanowisko dyrektora sportowego — osoby doskonale znającej hiszpański rynek transferowy — zostanie obsadzone w ciągu maksymalnie dwóch miesięcy.

Dziś, po upływie tego terminu i bez realizacji zapowiedzi, Gourlay zmienia narrację i publicznie przyznaje, że należy działać spokojnie:

„Sytuacja jest bardzo dynamiczna. Oceniamy sprawę dyrektora sportowego na bieżąco. Wiemy, że ten klub jest ogromny i ma wielkie oczekiwania. Dla mnie chodzi o uruchomienie tego nowego zespołu. Decyzje trzeba podejmować spokojnie. W zimowym oknie wykonaliśmy dobrą pracę, reagując na kontuzje. Zaczynamy przygotowania do rynku letniego” — powiedział w rozmowie z DAZN przed meczem Elche–Valencia.

Szkot z loży na Martínez Valero obserwował kolejny mecz, w którym Valencia nie potrafiła wygrać — kolejny krok wstecz w sezonie, który zmierza donikąd, mimo że do końca rozgrywek pozostało jeszcze siedem kolejek. Co ciekawe, sam Gourlay przed tym spotkaniem mówił o sześciu meczach (choć faktycznie było ich wtedy osiem):

„Zostało sześć meczów, to najważniejsze. Zawsze patrzymy do przodu. Teraz skupiamy się na następnym spotkaniu. Jesteśmy gotowi i zobaczymy, gdzie skończymy sezon” — zapewniał CEO ds. futbolu, który jak dotąd nie realizuje obietnic złożonych przy swoim zatrudnieniu.

Jeszcze przed meczem przyznał również:

„Po porażce z Celtą to był trudny tydzień. Musimy być skoncentrowani, jesteśmy tutaj, by wygrać”.

Pełne zaufanie do Corberána

Pomimo problemów z obsadzeniem stanowiska dyrektora sportowego, warto przypomnieć, że Ron Gourlay utrzymuje bardzo bliską relację z Carlosem Corberánem. Po zamknięciu zimowego okna transferowego, w momencie gdy sytuacja w tabeli była podobna do obecnej, wyrażał wobec niego pełne zaufanie:

„Tak. Carlos jest naszym trenerem i mam do niego pełne zaufanie, tak samo jak do całego zespołu. Wzmocniliśmy kilka pozycji i wierzę, że będziemy iść do przodu. Od początku powtarzam — codziennie jestem na boisku treningowym, spotykam się z trenerem i jego sztabem, widzę ich pracę. Musimy szukać stabilności, a tej nie osiąga się poprzez ciągłe zmiany trenerów. To moje zdanie, popierane przez zarząd. Widzimy poprawę i musimy iść tą drogą — wyniki przyjdą”.

Dodał również:

„W futbolu trener jest zawsze najłatwiejszym celem, ale jako przedstawiciel klubu biorę na siebie pełną odpowiedzialność. Rozumiałem sytuację, przychodząc tutaj. To nie tylko kwestia trenera, sztabu czy zawodników — wszyscy jesteśmy odpowiedzialni. Musimy działać jako zespół, zarówno w dobrych, jak i złych momentach. Klub potrzebuje stabilności, a ją osiąga się poprzez pracę, którą wykonujemy”.

De Haas i Dieng

Gourlay odniósł się także do polityki transferowej, podkreślając zadowolenie z pozyskania De Haasa oraz zbliżającego się transferu kolejnego zawodnika — Dienga:

„Mówiłem już o postępach, które chcemy osiągnąć w tym klubie i projekcie związanym z Nou Mestalla. Musimy rywalizować na odpowiednim poziomie i to wciąż jest nasz plan. Już pracujemy nad letnim oknem transferowym. Sprowadziliśmy De Haasa i mamy bardzo blisko kolejnego zawodnika. To część nowego podejścia — wczesnego wykrywania talentów. Klub przechodzi transformację i ma pełne wsparcie prezesa”.

Na koniec padło jeszcze jedno zdanie — jasne, ale budzące coraz mniejszą wiarę:

„Klub chce stabilności”.

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne Inline
Wyświetl wszystkie komentarze
0
Będę wdzięczny za komentarze.x