Historyczna „siódemka”, jaką Limowie zafundowali Valencii CF
- Jedna liczba najlepiej oddaje skalę szkód, jakie klub z Mestalla – a przede wszystkim jego kibice – poniósł w ostatnich siedmiu latach: na 256 kolejek tylko w 15 Valencia zajmowała miejsca od pierwszego do szóstego w LaLiga.
W tym samym czasie zespół od sezonu 2022/23 aż do obecnego spędził 38 kolejek w strefie spadkowej, przewyższając pod tym względem nawet trudne lata 80.
W środę, 18 marca, Valencia CF obchodziła 107. rocznicę istnienia, jednak wśród kibiców dominuje przekonanie, że klub przeżywa najgorszy okres w swojej historii. Po sezonie stulecia 2018/19, kiedy drużyna prowadzona przez Marcelino Garcíę Torala zdobyła Puchar Króla i dwukrotnie zakwalifikowała się do Ligi Mistrzów, „zamek z piasku” zarządzany przez rodzinę Lim zaczął się stopniowo rozpadać przez kolejne siedem lat. Bez większych sukcesów – poza przegranym finałem z Betisem w 2022 roku – i bez ani jednego awansu do europejskich pucharów poprzez ligę, co przełożyło się na poważne straty finansowe.
Duma z przynależności do wielkiego klubu, widoczna podczas marszu z okazji stulecia w 2019 roku, dziś kontrastuje z wstydem i rozczarowaniem najgorszym siedmioleciem w historii Valencii. Kibice, świadomi lub nie skali kryzysu tożsamościowego i strukturalnego, co dwa tygodnie wypełniają Mestalla, wspierając drużynę, która od 2020 roku przyzwyczaiła ich raczej do dolnej połowy tabeli niż do walki o czołowe lokaty.
W ostatnich pięciu latach, kiedy zespół aż trzykrotnie walczył o utrzymanie, coraz częściej porównuje się obecny okres – po odejściu Marcelino i dyrektora generalnego Mateu Alemany’ego – do lat 80., które zakończyły się spadkiem do Segunda División w 1986 roku.
Po siedmiu latach od stulecia „SUPER” przeprowadził szczegółową analizę wyników Valencii. Dane pokazują, że okres 256 kolejek między sezonem 2019/20 a 28. kolejką obecnych rozgrywek 2025/26 jest jeszcze gorszy pod względem sportowym niż siedem sezonów w Primera División między kampaniami 1980/81 a 1987/88.
Historyczny upadek w LaLiga
Statystyki obrazujące skalę zniszczeń, jakie Meriton wyrządził klubowi z Mestalla, są przerażające. Nigdy wcześniej upadek Valencii nie był tak długotrwały i konsekwentny w tym, co dla kibiców najważniejsze – cotygodniowym oglądaniu swojej drużyny daleko od czołówki tabeli.
Spadek w 1986 roku był efektem jednego katastrofalnego sezonu, w którym drużyna rozpadła się w rundzie rewanżowej i nie była w stanie wydostać się ze strefy spadkowej przez ostatnie dziesięć kolejek. Trzy lata wcześniej, w 1983 roku, Valencia również walczyła o utrzymanie do samego końca – ratując się golem Miguela Tendillo przeciwko Realowi Madryt.
Jednak w 1981 i 1982 roku Mestalla cieszyła się z dobrych wyników, w 1984 utrzymanie było spokojniejsze, a w 1985 najczęściej zajmowane miejsca to drugie, trzecie i czwarte. Po powrocie do elity utrzymanie wywalczono dzięki stabilnemu projektowi i pracy z młodzieżą, a już w kolejnym sezonie klub wrócił do Europy, zajmując trzecie miejsce za Realem Madryt i Barceloną.
Bilans siedmiu sezonów z tamtego okresu – przed i po spadku – był lepszy niż obecny (2020–2026). W latach 80. Valencia spędziła 117 tygodni w dolnej połowie tabeli (48%), z czego 34 w strefie spadkowej (14%). Obecnie – między sezonami 2019/20 a 2025/26 – klub spędził 141 kolejek w dolnej dziesiątce (57%), w tym 38 w strefie spadkowej (15,5%).
W sezonie 2024/25 drużyna, prowadzona przez Rubéna Baraję (17 meczów) i Carlosa Corberána (9), spędziła aż 25 kolejek w strefie spadkowej, zanim wydostała się z niej w marcu po zwycięstwie 2:1 nad Valladolid, bijąc negatywny rekord z 1983 roku (24 kolejki). Pobity został również rekord liczby kolejek na ostatnim miejscu – 12 wobec 10 w 1986 roku.
Ósme, dziewiąte, dwunaste… i strefa spadkowa
Pod rządami Meritonu przeciętność na stałe zadomowiła się w klubie, który historycznie należał do krajowej czołówki. W latach 2020–2026 Valencia tylko przez 15 kolejek znajdowała się w miejscach gwarantujących grę w Lidze Mistrzów (5) lub Lidze Europy/Conference (10).
Poza 38 kolejkami w strefie spadkowej, drużyna spędziła około 100 kolejek między 7. a 10. miejscem oraz 103 razy między 11. a 17. pozycją. Najczęściej zajmowanymi lokatami były ósma (33 razy) i dziewiąta (30), bez realnego wpływu na awans do europejskich pucharów. Następnie dwunasta (24).
To właśnie 12. miejsce było symbolem słabych sezonów 2015/16 i 2016/17, kiedy przez klub przewinęło się wielu trenerów, często bez doświadczenia, jak Gary Neville czy Paco Ayestarán. Wśród kibiców miejsce to zyskało nawet nazwę „strefy Meritonu”.
Mroczny zwrot od 2021 roku
Wyniki osiągnięte wcześniej – za Nuno Espírito Santo (4. miejsce w 2014/15) i Marcelino – sprawiają, że pierwsze lata rządów Lima jeszcze wpisywały się w historię klubu. W tym okresie Valencia spędziła 67 kolejek w strefie Ligi Mistrzów (35%), 15 w Lidze Europy/Conference (8%) i 36 między 7. a 10. miejscem. Łącznie 118 z 190 kolejek w górnej połowie tabeli, tylko 72 w dolnej i zaledwie 6 w strefie spadkowej (3%).
Po odejściu Marcelino i Alemany’ego nastąpił jednak dramatyczny spadek poziomu. Obecność w strefie spadkowej wzrosła z 3% (2014–2019) do 15% czasu ligowego od 2023 roku, a udział w miejscach gwarantujących europejskie puchary spadł do zaledwie 6%.
Najczęściej zajmowaną pozycją w całym okresie rządów Meritonu jest ósme miejsce (45 razy), choć tuż za nim znajdują się czwarte (43), dwunaste (40) i czternaste (36).
Najczęściej zajmowane miejsca w poszczególnych sezonach
- 2014/15 – 4. miejsce (21 razy) | końcowo: 4. (77 pkt)
- 2015/16 – 12. (8) | końcowo: 12. (44)
- 2016/17 – 13. (8) | końcowo: 12. (46)
- 2017/18 – 4. (20) | końcowo: 4. (73)
- 2018/19 – 14. (6) | końcowo: 4. (61)
- 2019/20 – 8. (13) | końcowo: 9. (53)
- 2020/21 – 14. (12) | końcowo: 13. (43)
- 2021/22 – 10. (9) | końcowo: 9. (48)
- 2022/23 – 18. (6) | końcowo: 16. (42)
- 2023/24 – 8. (12) | końcowo: 9. (49)
- 2024/25 – 20. (12) | końcowo: 12. (46)
- 2025/26 – 15. (6) | po 28 kolejkach: 14. (32)
Skala regresu w ostatnich siedmiu latach jest mroczna i bezprecedensowa w 107-letniej historii Valencii CF. Ostatnie urodziny klubu trudno uznać za radosne. Jak mówi popularne powiedzenie – klubowi, który powinien być dumą trzeciego największego miasta Hiszpanii, jego właściciel i zarządzający nim ludzie „zafundowali prawdziwą katastrofę”.
Brak słów…
Smutna rzeczywistość.