Jak gra Aaron Mayol? Wychowanek Valencii CF od pierwszej minuty przeciwko Alavés
- Pomocnik jest jednym z zaufanych ludzi Óscara Sáncheza, który w bardzo trudnym momencie przesunął go do rezerw. To zawodnik fizyczny, wszechstronny i dobrze odnajdujący się po obu stronach piłki.
Aaron Mayol okazał się największym zaskoczeniem w pierwszym składzie wystawionym przez Óscara Sáncheza jako trenera Valencii CF. Jego obecność w wyjściowej jedenastce może dziwić, ale jednocześnie doskonale wpisuje się w dotychczasową relację z nowym szkoleniowcem. Mayol bardzo podoba się Sánchezowi, który w przeszłości przesunął go z Juvenilu A do VCF Mestalla w wyjątkowo trudnym momencie, gdy rezerwy walczyły o uniknięcie spadku do Tercera RFEF.
Młody defensywny pomocnik szybko przebił się do drugiej drużyny i z zadziwiającą jak na swój wiek swobodą przejął kontrolę nad środkiem pola. Nie był to przypadek. Mayol to zawodnik o bardzo silnej osobowości, który potrafi narzucić swoje warunki w centralnej strefie boiska: jest silny fizycznie, wszechstronny i potrafi wyróżniać się zarówno z piłką, jak i bez niej.
Wychowanek z Walencji, którego klub z Mestalla sprowadził wcześniej z akademii Levante UD, jest nowoczesną „szóstką”, zdolną pokrywać duże przestrzenie dzięki swojej motoryce, dobrze ustawiającą się i bardzo mocną w pojedynkach.
Do tego potrafi dobrze operować piłką i nie boi się brać odpowiedzialności za organizowanie gry zespołu. Pokazywał to zarówno na etapie juniorskim, jak i później w VCF Mestalla.
Mayol w sytuacjach awaryjnych występował również jako prawy obrońca. Zwrócił także uwagę Carlosa Corberána, który w poprzednim sezonie regularnie zapraszał go na treningi pierwszej drużyny, stawiając na niego nawet przed starszymi zawodnikami.
Niedawno przedłużył kontrakt
Kilka miesięcy temu Valencia CF przedłużyła umowę z Aaronem Mayolem, który będzie kontynuował rozwój w klubowej akademii.
Nowy kontrakt obowiązuje do 2029 roku, a Valencia posiada jednostronną opcję przedłużenia go o kolejne dwa lata. Klauzula odstępnego wynosi obecnie 15 milionów euro, ale wzrośnie do 30 milionów, jeśli zawodnik otrzyma licencję pierwszego zespołu.
Fajnie, że dostał szansę.
Skoro nie można liczyć na realne wzmocnienia, trzeba stawiać na swoje talenty.
I moim zdaniem zaprezentował się naprawdę bardzo fajnie. Pewny w swojej grze – i to nawet pod presją, nie bał się kontaktów z piłką, jak dla mnie występ na duży plus !!
Stracił kilka razy piłkę przez złe przyjęcie gdzie mu odskakiwała czy złe przewidywanie będąc za blisko rywala…ale do przodu coś tam pokazał że umie zagrać.