• Rok temu Peter Lim mianował swojego syna, Kiata Lima, prezesem Valencii CF z deklarowanym celem stworzenia „solidnego projektu na przyszłość” i powrotu do Europy. 365 dni później drużyna wciąż walczy o utrzymanie.

Pod jego rządami klub poczynił postępy w budowie nowego stadionu oraz w strukturze sportowej (zatrudnienie Rona Gourlaya i przebudowa pionu skautingu), lecz nie odbudował relacji społecznych: trzy wizyty w mieście i ani jednej w loży Mestalla.

Rocznica zderzona z rzeczywistością

3 marca 2025 roku Valencia ogłosiła początek nowego etapu w „erze Meriton”. Komunikat podkreślał „długofalowe zaangażowanie” i „stabilność” jako fundamenty projektu. Ówczesna prezes Layhoon Chan mówiła o „przekazaniu pałeczki” i ciągłości wizji.

Klub zapowiadał „wielkie rzeczy” i patrzył w przyszłość z optymizmem. Sportowa rzeczywistość okazała się jednak brutalna.

Kryzys sportowy

Zespół nadal tkwi w kryzysie gry i wyników, a jedynym realnym celem pozostaje utrzymanie w Primera División. To daleko od europejskich ambicji, o których Kiat Lim mówił podczas Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy 17 grudnia:
„Powrót do europejskich rozgrywek musi być celem klubu. Jesteśmy przekonani, że idziemy właściwą drogą”.

Droga nie była właściwa. Dowodem była znacząca inwestycja w zimowym oknie transferowym — największa od lat — by wzmocnić kadrę (Guido Rodríguez, Umar Sadiq, Unai Núñez). Jedyna „europejska” rocznica to fakt, że 10 marca minie sześć lat od ostatniego meczu w Lidze Mistrzów — pamiętnego Valencia–Atalanta z czasów pandemii.

Nou Mestalla jako oś narracji

Kiat Lim konsekwentnie wskazuje na Nou Mestalla jako motor przemiany w „bardziej konkurencyjny, zrównoważony i ambitny klub”. Faktycznie, budowa postępuje zgodnie z harmonogramem — pojawiły się pierwsze filary, wieże schodowe i elementy konstrukcji dachu. Otwarcie planowane jest na lato 2027 roku.

To namacalny postęp. Tyle że stadion nie zdobywa punktów.

Zmiany w strukturze

Za kadencji Kiata powołano Rona Gourlaya na CEO ds. futbolu oraz zbudowano nową strukturę sportową: dyrektora ds. rekrutacji Lisandro Isei, szefa skautingu w Europie Hansa Gillhausa i w Ameryce Południowej Andrésa Zamorę. Zimowe okno pokazało większy wpływ trenera Corberána na decyzje, ale też próbę planowania długofalowego — rzadkość w „erze Lim”. Transfery Justina De Haasa i Aliou Dienga są tego przykładem. Coś się zmieniło.

Pęknięcie społeczne

Inne rzeczy się nie zmieniły — i prawdopodobnie nie zmienią. Postęp infrastrukturalny i organizacyjny nie przełożył się na odbudowę więzi z kibicami. Rozłam pozostaje całkowity.

Prezes odwiedził Walencję trzykrotnie — w marcu, lipcu i grudniu — i ani razu nie pojawił się na trybunach Mestalla podczas meczu ligowego. Odwiedził budowę stadionu i ośrodek w Paternie, lecz jego jedyna obecność w loży miała miejsce latem w La Nucía, na sparingu z drużyną przyjaciela — Johor FC.

Równie enigmatyczna pozostaje komunikacja. Po odpadnięciu z Pucharu opublikował motywacyjny cytat:
„Czego się boisz? Śmierci? Pewnie. Wstydu? Zapomniany po tygodniu. Straciłeś wszystko? Odbuduj. Nie ma się czego bać. Wspinaj się dalej”.

Kiat wierzy w projekt ponad wszystko. Problem w tym, że kibice… już nie.