• Valencia CF zaczyna 2026 rok dokładnie tak, jak zakończyła poprzedni: na granicy strefy spadkowej, bez nowych transferów i z palącą potrzebą zwycięstwa po raz pierwszy z dala od Mestalla, by odmienić bieg sezonu kolejnym „cudem Corberána”.

Nowy rok, stary cel. Valencia CF wchodzi w 2026 rok w identycznej sytuacji jak na jego finiszuo krok od miejsc spadkowych, bez wzmocnień i z duszącą koniecznością znalezienia punktu zwrotnego, który zmieni trajektorię rozgrywek. Tyle że, by to osiągnąć, trzeba wreszcie wygrać na wyjeździe. Coś, co nie wydarzyło się ani razu od startu LaLigi w sierpniu, skazując drużynę na kolejne miesiące cierpienia. Wyjazdowe liczby są porażające: 5 porażek i 3 remisy w 8 meczach, zaledwie 5 goli strzelonych i aż 18 straconych. Z takim bilansem nie da się patrzeć w górę tabeli.

Dzisiejszy, skromny cel Valencii w Vigo to uniknąć zamknięcia pierwszej rundy bez choćby jednego zwycięstwa poza domem. Tak to wygląda. Carlos Corberán i jego piłkarze chwytają się „zielonych pąków”, które zespół dostrzegł od remisu z Betisem, ale odczucia bez wyników nie znaczą nic – i to jest największa zaległość tej Valencii, z coraz mniejszym marginesem błędu i rosnącą potrzebą punktowania. Drużyna wierzy w dobry start roku, lecz wszyscy zdają sobie sprawę, że potknięcie na Balaídos połączone ze zwycięstwem Girony na Majorce zepchnęłoby blanquinegros do strefy spadkowej już na otwarcie 2026 roku.

Corberán i jego piłkarze odwołują się do „cudu” sprzed roku, po świątecznej przerwie, gdy szkoleniowiec tchnął życie w drużynę uznaną za martwą. Historia powtarza się – w oczekiwaniu na pomoc z rynku transferowego. Trener z Cheste wyjechał na święta dwa tygodnie temu, licząc, że Umar Sadiq będzie już dostępny na mecz w Vigo; rzeczywistość okazała się inna. Zespół przystąpi do pierwszego „finału” nowego roku bez wzmocnień oraz z trzema absencjami (Filip Ugrinić, Eray Cömert, Stole Dimitrievski), które najpewniej urosną do czterechCésar Tárrega pojechał z zespołem z problemami kolana i wszystko wskazuje, że zacznie na ławce. Stoper chciał pomóc drużynie, ale nie jest w pełni sprawny.

Z Guerrerą i „formułą Metropolitano”

Nieobecność Ugrinića (grypa, podobnie jak u Cömerta) otwiera drogę do wyjściowego składu dla Javiego Guerrykolejna szansa, by wziąć na siebie odpowiedzialność i poprowadzić zespół do pierwszego zwycięstwa. Corberán planuje powtórzyć „formułę Metropolitano”: obrona z piątkątrzech stoperów (Foulquier, Diakhaby, Copete) oraz dwóch wahadłowych (Thierry i Jesús Vázquez zamiast José Luisa Gayi, jak przeciwko Atlético). Guerra uzupełni trójkę w środku z Pepelu i Almeidą, a z przodu znów zagra duet Lucas Beltrán – Hugo Duro, bez Danjumy, Riojy i Diego Lópeza. Tak drużyna przygotowywała mecz wczoraj w Paternie.

Przeciw „Panda” i europejskim ambicjom

Dobra wiadomość dla Valencii: Celta u siebie także nie jest twierdzą. Celta de Vigo to trzeci najgorszy gospodarz LaLigi8 punktów w 9 meczach. Problem w tym, że zespół Claudio Giráldeza jest konkurencyjny na wyjazdach, dlatego rozpoczyna kolejkę na 7. miejscu z ambicją i presją walki o Europę. Informacje medyczne, w przeciwieństwie do Valencii, im sprzyjają: Borja Iglesias (numer jeden Corberána na liście napastników minionego lata) oraz Pablo Durán otrzymali wczoraj zielone światło i będą do dyspozycji trenera. Nie zagrają natomiast kontuzjowani Carlos Domínguez i Mihailo Ristić. Ani historia, ani ostatnie wyniki nie sprzyjają Valencii na Balaídos: tylko trzy zwycięstwa w ostatnich dziesięciu latach, zatem pozostaje otwarte pytanie – czy drużyna “Nietoperzy” rozpocznie ten Nowy Rok z przytupem czy ugrzęźnie w dole tabeli?