Przerażająco kompromitujący początek roku (4-1)

  • Valencia CF zaczyna nowy rok dokładnie tak, jak zakończyła poprzedni. Kolejną kompromitacją na wyjeździe, z dala od Mestalla, i na granicy strefy spadkowej do Segunda División.
  • Zespół Carlosa Corberána został rozgromiony 4:1 na Balaídos przez Celta de Vigo – drużynę co najwyżej przeciętną, w jednym z najbardziej dyskretnych meczów sezonu. Świąteczny „reset” nic nie dał. W Vigo zobaczyliśmy dokładnie to samo.

Celta wygrała bardzo łatwo, nie potrzebując niczego więcej. Valencia oddała wszystkie gole w obronie, popełniając rażące błędy, a w ofensywie nie miała jakości, by odwrócić losy spotkania. Valencia pozostaje ruiną także w 2026 roku. Corberán nie znajduje rozwiązań, a klub nie ma pośpiechu (ani pieniędzy), by wzmocnić kadrę w zimowym oknie. Claudio Giráldez momentami aż współczuł rywalowi i poprosił swoich piłkarzy, by nie „dobijali” przeciwnika w końcówce.

Fatalny początek meczu… i roku

Spotkanie – i cały rok – zaczęły się źle. Pepelu zmarnował rzut karny w 6. minucie. Kapitan (wobec rezerwowej roli José Luisa Gayà) uderzył zbyt lekko, na średniej wysokości i nieprecyzyjnie, w boczną część prawego słupka bramki Radu. Na nic zdała się dobra akcja Jesúsa Vázqueza lewą stroną i sprytna zagrywka Almeidy, który wywalczył faul w polu karnym na Aidoo.

Zamiast paniki Valencia spokojnie rozgrywała piłkę i kontrolowała meczposiadaniem, nie okazjami. Najgroźniejsze sytuacje pierwszej połowy były jednak dziełem Celty: strzał z dystansu Minguezy wybroniony przez Agirrezabalę, główka Aidoo na dalszy słupek oraz klarowna akcja 2 na 1 Borjy Iglesiasa, której „Panda” nie wykorzystał o centymetry.

Celta czuła się komfortowo bez piłki. Dominacja Valencii kończyła się w strefie trzech czwartych boiskatam wszystko umierało. Nikt nie potrafił zagrozić polu karnemu: ani Guerra, ani Almeida, ani Beltrán. Hugo Duro, odcięty z przodu, nie istniał. A w defensywie Valencia też nie była stanowcza. Jesús dopuścił do dośrodkowania Bryana, Foulquier spóźnił się z antycypacją do Borjy Iglesiasa. „Panda” był najsprytniejszy i najskuteczniejszy1:0.

Valencia pierwszy strzał na bramkę oddała dopiero w 36. minucie (pierwsze pojawienie się Lucasa), a dwie minuty później Almeida uderzył mocno, lecz niecelnie z przedpola. Końcówka połowy to desperackie dośrodkowania na Diakhaby’ego. Bez jakości, bez tempa, bez pomysłów – bez niczego.

Zmiana… na gorsze

Po przerwie bez roszad. Corberán utrzymał system z trójką stoperów i wahadłami, który nie prowadził do bramki Radu. Dwa strzały Guerry i Almeidy z dystansu na otwarcie drugiej połowy były tylko mirażem. Celta kontrolowała przebieg, Corberán nerwowo reagował z linii bocznej.

Zmiana systemu nie zadziałała: wejścia Riojy i Ramazaniego oraz powrót do 4-2-3-1 okazały się fiaskiem. Linia czterech z czterema obrońcami zawiodła natychmiast. Jesús złamał pułapkę ofsajdową, a Pablo Durán z Borbą Iglesiasem zamienili to na gola (2-0). Dublet „Pandy”. Morał w środku zimowego okna jest prosty: za gole się płaci.

Ostatnią kartą Corberána były zmiany Danjumy i Césara Tárregi. Pepelu, najlepszy w środku pola, zmniejszył straty precyzyjnym strzałem przy bocznej siatce (2-1) – ale to było za mało. Nadzieja trwała krótko. Kolejny błąd w obronie, tym razem Diakhaby’ego: fatalne wybicie i sam na sam z bramkarzem stanął Abdellaoui. Norweg nie pomylił się i było już 3-1. Hugo Álvarez dobił rywala w doliczonym czasie rozbijając tym samym przyjezdnych, którzy grali w tym meczu przez pomysłu. Hugo Duro i Copetezawieszeni. Gayàna ławce, bez minut. Corberán – rozbity.

Wszystko poszło źle. Nic się nie zmienia.
Valencia Meriton w 2026 roku nadal jest ruiną – niezależnie od fałszywych nadziei sprzedawanych na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy. Futbol po raz kolejny ustawił wszystkich na właściwych miejscach.

0 0 głosy
Article Rating
4 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne Inline
Wyświetl wszystkie komentarze
LimaK
LimaK
3 miesięcy temu

Ciekawe jak ten mecz by się potoczył, gdyby Pepelu wykorzystał karnego. Niestety tego się nie dowiemy.

Fakt jest taki, że bez wzmocnień ciężko będzie Valencii utrzymać się w La Liga.

los ches
los ches
3 miesięcy temu

Licho.

Łysy z brazzers
Łysy z brazzers
3 miesięcy temu

Niech już ta amatorska pseudodrużyna spadnie z ligi, to jest porażające. Spadek to jest jedyny ratunek, tylko wtedy nieudacznik z singapuru sprzeda klub. Dno!

staste77
staste77
3 miesięcy temu

Szkoda, że się tak to potoczyło, bo zaczęliśmy obiecująco.