Przyszłość Valencii staje się jeszcze bardziej ponura (1-0)
- “Nietoperze” marnują swoje okazje — zwłaszcza Lucas Beltrán — i dają życie Elche, które wychodzi ze strefy spadkowej dzięki trafieniu Lucasa Cepedy.
- Gol gospodarzy padł w momencie, gdy Eray Cömert leżał na murawie przez długie sekundy, a nikt nie potrafił wykazać się charakterem i przerwać gry.
Na trybunach stadionu Martínez Valero kibice Valencii skandowali przeciwko wszystkim strukturom klubu: Limowi, Solísowi i Corberánowi. Widmo spadku ponownie się przybliża.
Już sama oprawa derbów nie dorównała postawie kibiców obu drużyn przed meczem — zjednoczonych i dających przykład. Fani Elche i Valencii licznie wypełnili trybuny Martínez Valero (27 795 widzów), licząc na lepsze widowisko niż to, które zaprezentowały zespoły Edera Sarabii i Carlosa Corberána w 31. kolejce LaLigi.
Ostatecznie tempo wzrosło dopiero po przerwie, kiedy Valencia tchnęła życie w Elche, które uwierzyło w utrzymanie dzięki zwycięstwu i golowi Cepedy. Podczas gdy sytuacja Elche nieco się poprawia — wychodzą ze strefy spadkowej z 32 punktami, czekając na wyniki rywali takich jak Mallorca i Sevilla — dla Valencii wszystko się komplikuje.
Dwie porażki z rzędu oddalają jakiekolwiek marzenia o patrzeniu w górę tabeli. Zagrożenie znów jest blisko, a już w przyszłym tygodniu „Nietoperze” zagrają na wyjeździe z walczącą o życie Mallorcą. Obecnie przewaga nad pierwszym zespołem ze strefy spadkowej wynosi zaledwie cztery punkty, a Elche, które traci tylko trzy, ma już lepszy bilans bezpośrednich spotkań.
Początkowy zapał Valencii, która chciała odebrać rywalom posiadanie piłki, szybko wygasł i pierwsze 45 minut pogrążyło się w marazmie. Niewiele sytuacji wyrwało kibiców z letargu. Pierwsza z nich miała miejsce w 9. minucie, gdy były gracz Valencii, Germán Valera, wbiegł samotnie w pole karne, choć z ostrego kąta — jego strzał poleciał nad bramką.
Kwadrans później goście dali znak życia. Lucas Beltrán wywalczył rzut rożny, po którym Umar Sadiq zbyt lekko uderzył głową wprost w ręce Matíasa Dituro. Jakby coś się nagle obudziło, Valencia miała trzy minuty intensywnej gry — dokładnie takiej, jaka jest potrzebna, by wygrywać na wyjazdach.
Luis Rioja ruszył lewą stroną, a jego dośrodkowanie — które minęło bramkarza Elche — trafiło do Beltrána w sytuacji idealnej dla napastnika. Jednak zawodnik wypożyczony z Fiorentiny kompletnie zawiódł, posyłając piłkę obok niemal pustej bramki.
Po kolejnej stracie niepewnego Elche, Largie Ramazani oddał nieszkodliwy strzał, który Dituro spokojnie złapał.
Skandowanie przeciw wszystkim na Martínez Valero
Zaledwie z Álexem Febasem jako wyróżniającym się graczem w środku pola gospodarzy, mecz wszedł w symboliczny 19. minutę — tradycyjnie poświęconą krytyce Petera Lima. Tym razem nieoczekiwanie pojawiło się też nazwisko innego działacza — Javiera Solísa. Po standardowym „Peter, odejdź już”, kibice śpiewali: „Solís, kanalia, wynoś się z Mestalla” oraz „zarząd, do dymisji”.
Z upływem czasu derby stawały się coraz bardziej nie do zniesienia. W tym kontekście trener Valencii ponownie stał się celem gniewu kibiców — nie zabrakło okrzyków „Corberán, do dymisji”, szczególnie ze strony fanów gości.
Pod koniec pierwszej połowy Elche spróbowało przejąć inicjatywę, odbierając Valencii tlen. Filip Ugrinić rozpaczliwie domagał się wsparcia od skrzydłowych i napastników. Bez odpowiedniej ostrości w ataku gospodarzy, sędzia Francisco Hernández Maeso zakończył pierwszą połowę przy gwizdach obu trybun.
Pojedynek Mir – Dimitrievski
Druga połowa rozpoczęła się równie ospale, aż do 57. minuty, gdy Rafa Mir poderwał kibiców. Stanął oko w oko ze Stole Dimitrievskim, który uratował swój zespół świetną interwencją.
Chwilę później odpowiedziała Valencia (tego dnia grająca w pomarańczowych strojach retro). Ramazani uderzył z dystansu, a niepewność Dituro niemal kosztowała Elche utratę gola — bramkarz odbił piłkę przedramieniem.
Corberán zareagował zmianami: zdjął z boiska Rioję i Sadiqa, wprowadzając Diego Lópeza i Hugo Duro. Wydawało się, że Valencia chce przyspieszyć i wykorzystać nerwowość gospodarzy, którym coraz bardziej ciążyła wizja spadku.
Kolejny błąd bramkarza Elche znów stworzył okazję dla Beltrána, ale to nie był jego dzień — jego słaby strzał zablokował Petrót.
Prawo niewykorzystanych okazji
Jedna z podstawowych zasad futbolu mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą — i Valencia znów tego doświadczyła. Niedługo później Elche już nie wybaczyło. Świetne podanie Febasa rozcięło środek defensywy Valencii, a Lucas Cepeda bezlitośnie pokonał Dimitrievskiego, wywołując euforię na Martínez Valero (1:0, 73. minuta).
Piłkarze Valencii protestowali, wskazując, że Cömert leżał kontuzjowany na murawie w trakcie akcji bramkowej. Nikt jednak nie zdecydował się przerwać gry faulem.
Wśród kolejnej fali okrzyków domagających się jego dymisji, Corberán zareagował zmianami: wprowadził Pepelu (za kontuzjowanego Cömerta) oraz Arnauta Danjumę. Holender ożywił grę lewą stroną, a Guido Rodríguez został cofnięty do środka obrony obok Tárregi.
Spóźniona reakcja Valencii
Valencia nie mogła narzekać na brak prób ani okazji, ale zareagowała zbyt późno. Los nie był po jej stronie. Po rajdzie Ramazaniego doszło do kolejnego pojedynku z Dituro — tym razem bramkarz popisał się znakomitą interwencją. Chwilę później jego refleks sprawdził Diego López, lecz Argentyńczyk znów był na posterunku.
Hugo Duro miał swoją szansę — jego strzał głową minął jednak bramkę.
Valera żegnany jak bohater
Czas uciekał, a Valencia miała jeszcze dwie świetne okazje. Danjuma przedarł się lewą stroną i oddał strzał, który zmierzał do siatki, lecz Germán Valera w ostatniej chwili wybił piłkę z linii bramkowej, zachowując się jak bohater. Były zawodnik Valencii, który odnalazł swoje miejsce w Elche, został zmieniony przy owacji całego stadionu.
Lokalne święto eksplodowało wraz z końcowym gwizdkiem w 95. minucie.
Żenada.
Valera to zdaje sie wciaz gracz Valencji ale wypozyczony z opcja odkupu za kilka groszy. Jezeli Elche sie utrzyma to mysle, ze Valera przejdzie tam na stale.