Zasady Gourlaya, przez które nie wątpi w Corberána

  • Valencia wciąż utrzymuje pełne zaufanie do swojego trenera, mimo że na dobre wplątała się w walkę o utrzymanie.

Około 200 kibiców Valencii czekało przy wyjściu ze stadionu Martínez Valero, by wyrazić swoje niezadowolenie wobec piłkarzy po porażce z Elche — czternastej w tym sezonie ligowym. Od krytyki uchronili się jedynie Guido (najbardziej oklaskiwany), Cömert i Ramazani. Pozostali musieli wysłuchać wszystkiego, gdy wsiadali do autobusu. Nikt z kibiców nie odszedł, dopóki nie pojawił się Carlos Corberán — wtedy natężenie krzyków i obelg jeszcze wzrosło. Wszystko to odbywało się na oczach Rona Gourlaya.

Valencia ponownie znalazła się w walce o uniknięcie spadku — to jedyny cel na siedem kolejek przed końcem sezonu. W trakcie obecnych rozgrywek drużyna aż pięciokrotnie znajdowała się w strefie spadkowej w ciągu 31 rozegranych kolejek. Mimo tej sytuacji w tabeli oraz narastającego konfliktu między kibicami a zespołem — szczególnie z trenerem — pozycja Corberána nigdy nie była kwestionowana ani przez Kiat Lima, ani przez Rona Gourlaya. Co więcej, na dziś nie mają oni wątpliwości, że pozostanie on trenerem także w przyszłym sezonie, mimo napiętych relacji z trybunami.

Zaufanie do Corberána opiera się na jednej z fundamentalnych zasad, którymi kierował się Kiat Lim, zatrudniając Gourlaya jako CEO ds. futbolu: stabilności. W rozmowach między prezesem a dyrektorem generalnym, niezależnie od wyników, dominuje przekonanie, że zmiana trenera oznaczałaby gwałtowne zatrzymanie rozpoczętego projektu. Założenie jest jasne — projekt musi być kontynuowany.

Co więcej, Corberán jest jego integralną częścią od samego początku. Jego obecność w Valencii była jednym z powodów, dla których Gourlay rok temu przyjął ofertę z Singapuru. W rzeczywistości głównym powodem utrzymywania go na stanowisku jest przekonanie, że to właśnie on jest idealnym trenerem dla tego projektu.

Zmiana trenera oznaczałaby większe koszty

Obecne władze Valencii mają również w pamięci sposób zarządzania klubem w ostatnich pięciu latach. Tylko Rubén Baraja i Carlos Corberán prowadzili drużynę przez co najmniej dwa sezony. Celades, Javi Gracia, Bordalás i Gattuso nie przetrwali nawet roku (przy czym tylko Bordalás dokończył sezon, który rozpoczął). Każda zmiana oznaczała konieczność zaczynania wszystkiego od nowa — także przy budowie składu.

To właśnie kolejny istotny argument dla Kiat Lima i Gourlaya, by kontynuować projekt z Corberánem.

Doświadczenie Gourlaya w świecie futbolu podpowiada, że zmiana trenera pociąga za sobą również zmianę profilu zawodników w drużynie, co z kolei wpływa na finanse klubu. W tym kontekście Gourlay zrealizował już dwa z czterech okien transferowych, które uznał za niezbędne (dlatego podczas ostatniego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy apelował o „cierpliwość”), aby zbudować projekt zdolny realnie walczyć o powrót do europejskich pucharów — co miałoby zbiec się w czasie z przeprowadzką na Nou Mestalla.

Z tego powodu w jego planach znajduje się również przedłużenie kontraktu Corberána do 2028 roku (obecna umowa obowiązuje do 2027). Jednak temat ten pozostaje na razie odłożony — przynajmniej do momentu zapewnienia sobie przez drużynę utrzymania.

Gourlay doskonale zdaje sobie sprawę z frustracji panującej na Mestalla — nie trzeba mu tłumaczyć napiętych relacji między trybunami a trenerem. Słyszał okrzyki „Corberán, dimisja” ze swojego miejsca w loży, a w sobotnie popołudnie był świadkiem reakcji kibiców przy autobusie drużyny.

Mimo to wierzy, że stabilność, której się trzyma, przełoży się na wyniki i uspokoi napiętą atmosferę, choć trudno wyobrazić sobie, by stało się to w ciągu siedmiu ostatnich kolejek sezonu. Szkot pozostaje jednak nieugięty i odporny na presję z zewnątrz — mimo że przed drużyną jeszcze cztery trudne mecze na Mestalla (Girona, Atlético, Rayo, Barcelona), a widmo spadku coraz wyraźniej zagląda w oczy.

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne Inline
Wyświetl wszystkie komentarze
LimaK
LimaK
5 dni temu

Częsta zmiana trenerów nie jest dobra, ale gdy coś ewidentnie nie działa, nie wiem czy jest sens kurczowo trzymać się trenera.

Czyli rozumiem, że Valencia, o ile nie spadnie z La Liga, w przyszłym sezonie będzie mieć drużynę realnie walczącą o europejskie puchary? Chciałbym, ale bardzo wątpię w to.

LukasZ_NS
LukasZ_NS
Odpowiedz do  LimaK
3 dni temu

Raczej “stabilnie” będziemy się utrzymywać w strefie spadkowej

2
0
Będę wdzięczny za komentarze.x