Almeida: problem Valencii CF, za który odpowiada wielu
- Mecz z Teruelem pokazał niewygodną sytuację Portugalczyka, którego klub wypycha do odejścia i który nie dostaje minut w najważniejszych sparingach.
- Jego czas na Mestalla zbliża się do końca po kilku sezonach, w których nie potrafił zrobić oczekiwanego kroku naprzód, a mimo to niespełna rok temu otrzymał nowy kontrakt.
- Sytuacja działa w obie strony: zainteresowane kluby mogą wykorzystywać ją jako argument negocjacyjny, ale samemu zawodnikowi również nie opłaca się przeciągać sprawy ani kolejny raz zostać w Valencii niejako „na siłę”.
Środowy mecz Valencii CF z Teruelem na stadionie Antonio Puchades zakończył się porażką, słabym występem rezerwowego zestawienia i potwierdzeniem, że klub ma poważny problem związany z André Almeidą. Portugalczyk, którego Valencia przedłużyła w ubiegłym sezonie mimo braku wystarczających podstaw sportowych, swoim zachowaniem na boisku jasno pokazał, że myślami jest już poza klubem. Jego występ był całkowicie pozbawiony zaangażowania, a pomocnik jako pierwszy opuścił murawę, ustępując miejsca Aimarowi Blázquezowi. Wszystko wskazuje na to, że jego pobyt na Mestalla powinien jak najszybciej dobiec końca.
Zarządzanie „przypadkiem Almeidy” — zarówno jeśli chodzi o podział minut w okresie przygotowawczym, gdzie w hierarchii wyprzedził go Dani Raba, jak i brak występu w najpoważniejszym teście przeciwko Newcastle — w połączeniu z jego postawą na boisku oraz presją Valencii, by zaakceptował ofertę Swansea City i odszedł z klubu, sprawiło, że sprawa urosła do rangi dużego problemu, który wymaga szybkiego rozwiązania.
Rozstanie zostało już pokazane publicznie
Publiczne pokazanie, że relacja między klubem a zawodnikiem praktycznie dobiegła końca i że dla obu stron najlepiej będzie się rozstać, to jednak broń obosieczna.
Kluby zainteresowane transferem — w tym przypadku Celta Vigo — doskonale wiedzą, jak bardzo Valencii zależy na pozbyciu się Portugalczyka, i mogą wykorzystywać to jako narzędzie nacisku w negocjacjach. Na razie jednak klub z Mestalla zamierza pozostać stanowczy i nie obniżać swojej wyceny zawodnika.
Pozostanie w Valencii nie służy nikomu
Taka sytuacja nie jest również korzystna dla samego Almeidy. Po kilku sezonach, podczas których nie potrafił na dobre rozwinąć skrzydeł, pozostanie w Valencii grozi dalszym zastojem jego kariery. Tym bardziej że znajduje się w wieku i na takim etapie pobytu poza ojczyzną, w którym powinien wreszcie wykonać zdecydowany krok naprzód.
Nikomu nie zależy na tym, by sprawa utknęła w martwym punkcie i ciągnęła się tygodniami. Zainteresowane kluby mogą jednak próbować wykorzystać właśnie tę presję czasu i konieczność znalezienia rozwiązania.
Winnych jest wielu
Fakt, że historia Almeidy w Valencii doszła do momentu, w którym klub próbuje wypchnąć go z Mestalla za kwotę niższą niż ta, którą zapłacił za niego, gdy Portugalczyk uchodził jeszcze za „obiecującego zawodnika”, ma wielu winnych.
Z jednej strony są to trenerzy, którzy nie potrafili wydobyć z niego najlepszej wersji ani zapewnić mu ciągłości w momentach, gdy pojawiały się oznaki poprawy. Z drugiej — sam klub, który wręczył mu koszulkę z numerem „10” i przedłużył z nim kontrakt w ubiegłym sezonie, mimo że zawodnik sportowo nie udowodnił, że na to zasługuje.
Odpowiedzialności nie można jednak zdejmować także z samego Almeidy. Portugalczyk przez cały pobyt na Mestalla prezentował dużą niestabilność mentalną i sportową, a także zbyt rzadko potrafił wykorzystywać pojawiające się szanse, by przełamać dotychczasowy schemat i wejść na wyższy poziom.
Szkoda chłopa. Mam nadzieję, że odnajdzie się w innym klubue.