Teruel przyćmiewa Valencię CF. Niepokojące sygnały przed startem sezonu (0:1)
- Zespół Carlosa Corberána przegrał minimalnie z Teruelem po bezbarwnym meczu, w którym brakowało skuteczności, a w ofensywie mnożyły się niedokładności.
Valencia CF nadal nie może odnaleźć właściwego rytmu podczas tegorocznego okresu przygotowawczego. Drużyna Carlosa Corberána przegrała 0:1 z występującym w Primera Federación Teruelem w sparingu rozegranym na stadionie Antonio Puchades. Spotkanie pozostawiło po sobie zdecydowanie więcej pytań niż odpowiedzi.
Valencianistas przez długie fragmenty dominowali, ale nie potrafili przełożyć przewagi na klarowne sytuacje bramkowe. Ostatecznie drogo zapłacili za błąd w defensywie jeszcze przed przerwą.
Corberán rozpoczął spotkanie w składzie: Rivero; Gayà, Iker Córdoba, Diakhaby, Wanjala, Otorbi; André Almeida, Aaron Mayol, Aliou Dieng, Dani Raba i Danjuma. Była to jedenastka łącząca zawodników pierwszego zespołu z młodzieżą z akademii. Nie zabrakło jednak kilku piłkarzy regularnie występujących w seniorach, takich jak Gayà, Diakhaby, Almeida czy Danjuma.
Otorbi zaczął bardzo aktywnie
Valencia od pierwszych sekund ruszyła zdecydowanie. Już w pierwszej minucie Otorbi był bliski otwarcia wyniku po długim podaniu Wanjali. Minął bramkarza zwodem, ale znalazł się pod zbyt ostrym kątem i ostatecznie wypuścił piłkę za daleko.
Chwilę później indywidualną akcją popisał się Danjuma. Holender przed polem karnym minął dwóch rywali, jednak jego próbę zatrzymał jeden z obrońców.
W pierwszej fazie spotkania podopieczni Corberána całkowicie zdominowali posiadanie piłki. Teruel miał ogromne problemy z wydostaniem się z własnej połowy, natomiast Valencia długo utrzymywała się przy futbolówce, choć niewiele z tego wynikało.
Gayà oddał pierwszy celny strzał, ale uderzył zbyt blisko środka bramki i Amador Zarco bez problemów złapał piłkę.
Błąd Rivero i gol dla Teruelu
Przewaga Valencii nie przekładała się jednak na realne zagrożenie. Z upływem minut tempo spotkania spadało, a Teruel zaczął znajdować coraz więcej przestrzeni do kontrataków.
Po upływie pół godziny Rivero musiał wyjść poza pole karne, by zatrzymać akcję rywali. Piłka ostatecznie trafiła jednak pod nogi jednego z napastników gości, który skierował ją do pustej bramki i dał aragońskiemu zespołowi prowadzenie.
Stracony gol wyraźnie podciął skrzydła Valencii, która próbowała odpowiedzieć jeszcze przed przerwą. Danjuma ponownie spróbował swoich sił, ale jego strzał minimalnie minął bramkę.
Już w doliczonym czasie pierwszej połowy André Almeida był bardzo bliski wyrównania. Portugalczyk uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego, a piłka zatrzymała się na poprzeczce.
Obraz gry się nie zmienił
Po przerwie Corberán zdecydował się pozostawić na murawie tę samą jedenastkę. Scenariusz meczu praktycznie się nie zmienił.
Valencia nadal długo utrzymywała się przy piłce, ale wciąż nie potrafiła znaleźć właściwych rozwiązań w ostatniej fazie akcji. W pierwszych minutach drugiej połowy Aliou Dieng spróbował uderzenia z dystansu, podczas gdy Teruel cierpliwie czekał na okazję do wyprowadzenia kolejnego kontrataku.
I taka okazja szybko się pojawiła.
Po 55. minucie goście zmarnowali kolejną sytuację sam na sam. Jeden z zawodników próbował przelobować Rivero, ale piłka poszybowała daleko od bramki. Błędy przy wyprowadzaniu piłki i straty Valencii sprawiały, że to Teruel tworzył najgroźniejsze sytuacje w całym spotkaniu.
Z czasem Corberán rozpoczął dokonywanie zmian. Aimar Blázquez zastąpił André Almeidę, którego zejściu towarzyszyła mieszanka oklasków i pojedynczych gwizdów. Po przerwie na nawodnienie na boisku pojawili się natomiast Jaume Durà i Panach, zastępując Diakhaby’ego oraz Wanjalę.
Później swoją szansę otrzymał również Marc Martínez, który zmienił Aarona Mayola.
Debiuty pereł akademii: Jaume Durà i Marc Martínez
Najgroźniejsze sytuacje Valencii w drugiej połowie rodziły się głównie po stałych fragmentach gry oraz pojedynczych, indywidualnych akcjach.
Diakhaby zmusił bramkarza Teruelu do interwencji po uderzeniu głową, a Gayà próbował szczęścia zza pola karnego, lecz również tym razem strzelił zbyt blisko środka bramki.
W końcówce Marc Martínez był bardzo bliski doprowadzenia do remisu, ale jego uderzenie minimalnie minęło słupek.
Valencia zakończyła spotkanie, mocno naciskając na bramkę rywali, ale ponownie brakowało jej jakości i klarowności w ofensywie, by naprawdę zagrozić Teruelowi.
Nawet w doliczonym czasie gry to Rivero musiał ratować swój zespół przed utratą drugiego gola, dobrze interweniując w kolejnej sytuacji sam na sam.
Porażka pozostawiła w Paternie bardzo gorzki posmak. Niezależnie od samego wyniku, Valencia po raz kolejny zaprezentowała niepokojący brak kreatywności i skuteczności w ataku, tym razem przeciwko rywalowi z Primera Federación.
Na niespełna dwa tygodnie przed rozpoczęciem LaLiga drużyna Carlosa Corberána wciąż pozostawia zdecydowanie więcej znaków zapytania niż odpowiedzi.
Widmo spadku coraz bliżej
Nawet jeśli przyjdzie ten prawy obrońca to całej drużyny i trenera nie zmieni…przeciwnicy grają szybką piłkę do przodu i oddają groźne strzały, a my gramy na posiadanie i szukanie luk jakby wszystkie drużyny przeciwko którym gramy miały najlepsze defensywy na świecie heh…
Nie mogę się doczekać, zimowego okienka gdzie kasa się znajdzie i w końcu przyjdą wzmocnienia, bo inaczej spadną albo będą mieli kary od Goldman Sachs bo jest ryzko spadku. A jak to nie zadziała to przyjanjmniej w Segunda będziemy mieli najnowszy stadion. O ile go skończą jak popłacą kary. Kolejny bolesny sezon się zapowiada…