Celta sprowadza Valencię z powrotem na ziemię (2-3)

  • Valencia CF przegrywa z Celta de Vigo w meczu kluczowym dla europejskich aspiracji i ponownie osuwa się w strefę nijakości.
  • Guido Rodríguez wyprowadził gospodarzy na prowadzenie po dobrej pierwszej połowie, lecz wszystko rozpadło się po przerwie, gdy zespół Claudio Giráldez narzucił swoje warunki gry.

Lodowaty prysznic dla Valencii i jej kibiców, którzy z rozpaczą przyjęli porażkę 2:3 u siebie. Zwycięstwo mogło całkowicie odmienić walkę o europejskie puchary i włączyć „Nietoperze” do gry na poważnie. Guido dał prowadzenie po solidnej pierwszej połowie, jednak zmiany Giráldeza przechyliły szalę, a goście dokonali remontady po przerwie. Jeszcze raz Guido przywrócił nadzieję w doliczonym czasie gry, ale na więcej zabrakło już czasu. Porażka sprawia, że ponownie widmo tzw. „strefy Meriton” zaczyna zaglądać w oczy.

W ostatnich meczach na Mestalla normą było, że Valencia od początku przejmowała inicjatywę. Tym razem naprzeciw stanęła jednak odważna i ofensywnie usposobiona Celta Giráldeza. Status rywala nie wpłynął na zespół Carlos Corberán, który pozostał wierny swojej ostatniej, skutecznej filozofii. Mimo chęci dominacji pierwsze minuty były raczej rozpoznawcze – mało okazji i dużo ostrożności.

Przełom przyszedł przy pierwszej interwencji Ionuț Radu. Wszystko zaczęło się od rzutu wolnego po zagraniu ręką Joseph Aidoo. André Almeida zmusił bramkarza do wybicia na róg, a po dośrodkowaniu i zamieszaniu w polu karnym piłka spadła pod nogi Guido, który uderzył przy bliższym słupku i zaskoczył Radu – 1:0 w 13. minucie.

Valencia zrobiła to, co najtrudniejsze, i zamiast się cofnąć, oddała inicjatywę rywalowi, kontrolując jednak wydarzenia na boisku. Celta częściej utrzymywała się przy piłce, ale niewiele z tego wynikało – defensywa gospodarzy była dobrze zorganizowana. Pierwszy celny strzał gości pojawił się dopiero w 40. minucie – próbował Ferran Jutglà, lecz uderzenie było zbyt słabe, by zaskoczyć Stole Dimitrievskiego. Wcześniej, dla gospodarzy, Eray Cömert próbował szczęścia po stałym fragmencie gry, ale niecelnie. Do przerwy wynik się nie zmienił.

Po zmianie stron Giráldez zareagował błyskawicznie, wprowadzając jakościowych zawodników – Fer López i Williot Swedberg, których pierwotnie oszczędzał na mecz Europa League. Na boisku pojawił się także Abdellaoui – i wtedy dominacja Celty zaczęła przekładać się na realne zagrożenie.

Remontada w trzy minuty

W 48. minucie Jutglà miał pierwszą okazję, lecz uderzał w trudnej pozycji. Valencia nie wyciągnęła wniosków. W 56. minucie Celta dopięła swego – cierpliwa akcja zakończyła się strzałem Swedberga, po którym Dimitrievski odbił piłkę przed siebie. Do dobitki dopadł Ilaix Moriba i trafił do siatki. Valencia była oszołomiona, a Celta wyczuła moment. Chwilę później, po kolejnej składnej akcji i współpracy Swedberga z Ferem Lópezem, ten drugi trafił w samo okienko. W trzy minuty mecz został odwrócony.

Mestalla eksplodowała gniewem – gwizdy i pretensje pod adresem ławki, a nawet wezwania do dymisji Corberána. Kibice, którzy jeszcze chwilę wcześniej marzyli o Europie, znów zobaczyli swoją drużynę w „ziemi niczyjej”. Trener zareagował zmianami: na boisko weszli Umar Sadiq, Thierry Correia, Beltrán oraz Ugrinic.

Zmiany zaczęły przynosić efekt, także dlatego, że teraz to Celta musiała bronić wyniku. Valencia odzyskała inicjatywę, lecz brakowało konkretów pod bramką. Ostatnią kartą Corberána był Arnaut Danjuma, który zastąpił José Gayà – sygnał, że gospodarze idą va banque.

Wyrok

Wystarczył jednak jeden moment nieuwagi. Celta, cofnięta i czujna, przeprowadziła błyskawiczną akcję i po prostopadłym podaniu Swedberg wykorzystał swoją szansę. 1:3 – kolejny cios i rozpacz na trybunach. Znów rozległy się okrzyki: „Corberán, dimisión”.

Valencia próbowała jeszcze odpowiedzieć. Część kibiców opuszczała już stadion, inni patrzyli z nadzieją. Sadiq miał dwie dobre okazje, lecz nie trafił. Zrehabilitował się jednak asystą – po podaniu Danjumy odegrał piłkę do Guido, który skompletował dublet. 2:3 i ostatnia iskra nadziei, lecz czasu było za mało. Stałe fragmenty nie przyniosły już efektu.

Ostatni gwizdek przypieczętował bolesną porażkę 2:3. Valencia wraca na ścieżkę przegranych i znów balansuje na granicy przeciętności. Utrzymanie jest wprawdzie blisko, ale jeszcze niepewne, a marzenia o Europie stają się iluzją, jeśli mecze na Mestalla nie będą kończyć się zwycięstwami. Powrót do rzeczywistości: najpierw zapewnić sobie utrzymanie w Elche.

0 0 głosy
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest

3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Informacje zwrotne Inline
Wyświetl wszystkie komentarze
LimaK
LimaK
12 dni temu

Typowo… Udało się strzelić gola, więc trzeba się cofnąć i liczyć na dowiezienie wyniku, co najczęściej źle się kończy. Nagle wyrównanie, chwilę później Celta strzela kolejnego gola i następnego… Dopiero wtedy Valencia zaczyna grać, ale czasu starcza na strzelenie jedynie gola kontaktowego…

Wojtek
Wojtek
12 dni temu

Niestety. Zamiast dobić na 2:0 i wtedy cofka to niestety cofka po 1:0. Corberran niestety nie potrafi wsiąść ich za łeb. Pamiętam czasy jak do Celty wysyłaliśmy Davida Silvę żeby się ograł, a teraz u siebie wciry… szkoda wg mnie mecz był do wygrania.

staste77
staste77
10 dni temu

Graliśmy tak, żeby nie wygrać.
Po strzeleniu bramki przez naszych, jak się cofnęli, od razu wiedziałem, że tak się skończy. Czy oni tego nie widzą i nie czują na boisku?! Żenujące i smutne.
Ten mecz powinien się skończyć naszym zwycięstwem na luzie. Celta była słaba i zdecydowanie była do ogrania. Szkoda gadać 🙁

3
0
Będę wdzięczny za komentarze.x