Dlaczego Meunier wystawił Valencię CF do wiatru?
- Doświadczony belgijski prawy obrońca miał w tym tygodniu podpisywać kontrakt z „Nietoperzami”, ale ostatecznie zdecydował się zmienić kierunek i dołączyć do europejskiego zespołu z Premier League.
Kontrakt leżący na stole ma swoją wagę, ale niewielką, jeśli nie został podpisany. A tak właśnie wyglądała sytuacja porozumienia, które Valencia CF miała z Thomasem Meunierem. Belgijski prawy obrońca, przebywający ze swoją reprezentacją podczas Mistrzostw Świata 2026, dał wcześniej zielone światło na transfer do klubu z Mestalla po tym, jak kilka tygodni temu rozstał się z Lille wraz z wygaśnięciem umowy. W wieku 34 lat miał szansę trafić do LaLigi przy okazji jednego z ostatnich kontraktów w karierze. Valencia oferowała mu roczną umowę z opcją przedłużenia o kolejny sezon, co było logiczne, biorąc pod uwagę, że we wrześniu skończy 35 lat. Belg zwlekał, a ostatecznie wystawił Valencię CF do wiatru.
Mając za sobą doświadczenie w Belgii, Francji, Niemczech i Turcji, możliwość gry w Hiszpanii mogła być znakomitym zwieńczeniem jego długiej kariery. Piłkarz, który jeszcze w tym tygodniu miał przylecieć do Valencii, by podpisać kontrakt i przejść testy medyczne przed dalszą częścią urlopu, miał już uzgodnione warunki. Według „The Athletic” prawy obrońca pojawił się jednak we wtorkowy poranek w Newcastle, aby przejść badania medyczne. Oczekuje się, że wkrótce podpisze umowę i zostanie ogłoszony jako nowy zawodnik Sunderlandu.
Lepsze warunki w Sunderlandzie
Wszystko to sprawiło, że sytuacja w tym tygodniu całkowicie się zmieniła, a klub został bez transferu, który wybrał do wzmocnienia pozycji uznawanej przez dyrekcję sportową za priorytetową podczas letniego okna. Belg zdecydował się porzucić Valencię CF na rzecz gry w Premier League, konkretnie w Sunderlandzie. Angielski klub, oprócz występów w Lidze Europy, zaoferował mu gwarantowany dwuletni kontrakt oraz wyższe wynagrodzenie niż to, które miał otrzymywać w mieście nad Turią.
Do momentu pojawienia się Sunderlandu wszystko wydawało się być na dobrej drodze. Zawodnik miał też inne oferty: od jednego z klubów LaLigi, z angielskiego Hull City, a także z Anderlechtu i Antwerpii z rodzinnej Belgii. W futbolu, podobnie jak w życiu, wszystko może zmienić się gwałtownie w jednej chwili.
Bez Meuniera i bez Andrésa Garcíi — są kolejne opcje
W tej sytuacji Valencia szybko próbowała wrócić do rozmów z Andrésem Garcíą, które ciągnęły się od dłuższego czasu. Były zawodnik Levante UD odrzucił jednak propozycję „Nietoperzy” i zdecydował się przyjąć ofertę Getafe prowadzonego przez Bordalása.
Na stole Valencii CF znajdują się kolejne nazwiska, które są obecnie analizowane, a dyrekcja sportowa nadal pracuje nad różnymi alternatywami, by wzmocnić pozycję uznawaną za priorytet przed zamknięciem rynku. Po tygodniach straconych na oczekiwanie na finalizację porozumienia z jednym zawodnikiem i spóźnionej próbie powrotu do rozmów z drugim, klub musi teraz postawić na opcję C… która czasami potrafi okazać się najlepsza.