Valencia CF gra z Barceloną o Europę, dumę i rozliczenie sezonu
- Zespół Corberána musi od pierwszej minuty ruszyć po zwycięstwo przeciwko Barcelonie, która przyjeżdża na Mestalla „na kacu” po mistrzostwie i bez realnej stawki sportowej.
- Drużyna Corberána walczy o awans do europejskich pucharów, zerkając jednocześnie na wyniki Getafe i Rayo Vallecano. Wszystko rozegra się w dniu protestów i pożegnań. Conference League albo „strefa Meriton” — nadeszła godzina rozliczeń.
Ostatni mecz LaLigi na Mestalla i ostatnia okazja, by przemówić — z boiska i z trybun. Valencia CF zmierzy się w sobotę o godzinie 21:00 z FC Barceloną w spotkaniu, które dla zespołu Carlosa Corberána będzie miało wymiar niemal ostateczny. Po kolejnym sezonie pełnym udręki, cierpienia i rozczarowań w „erze Lima”, drużyna z Mestalla wciąż ma realną szansę zakończyć rozgrywki na miejscu dającym grę w Europie.
Brzmi to niemal absurdalnie, bo jeszcze tydzień wcześniej głównym celem było matematyczne utrzymanie, przypieczętowane zwycięstwem nad Realem Sociedad w San Sebastián. Siedem dni później Valencia może walczyć o Conference League. Taka właśnie jest hiszpańska liga Javiera Tebasa i tak przeciętna stała się Valencia Petera Lima, która szósty sezon z rzędu nie przekroczy bariery 50 punktów, niezależnie od trenera i składu personalnego. Conference League albo „strefa Meriton”. Na więcej dziś nie wystarcza.
Problem polega na tym, że sama wygrana z Barceloną nie wystarczy. Valencia nie zależy od siebie, choć w drugiej rundzie prezentowała formę określaną jako „poziom Champions”, ustępując pod tym względem jedynie Barcelonie, Realowi Madryt i Atlético. Aby zakwalifikować się do Conference League, zespół Corberána musi pokonać aktualnego mistrza Hiszpanii i jednocześnie liczyć, że w zunifikowanej kolejce ani Getafe, ani Rayo Vallecano nie wygrają swoich spotkań.
Getafe podejmie Osasunę, która wciąż jest zamieszana w walkę o utrzymanie, natomiast Rayo zagra w Vitorii z Alavés, mającym już zapewnione pozostanie w lidze. To cena jednej z najgorszych pierwszych rund w historii Valencii CF.
Najbardziej bolesne jest jednak to, że Mestalla może pożegnać się z LaLigą bez ostatniego europejskiego sezonu w swoim starym domu. Byłaby to kolejna zniewaga wobec historii klubu i wielkości stadionu, który przez dekady był symbolem europejskich nocy. Jeśli nie wydarzy się cud na trzech boiskach, Valencia może zanotować siódmy z rzędu sezon poza Europą.
Dlatego, jak podkreśla Libertad VCF, „powodów jest aż nadto”, by protestować przeciwko właścicielom. Mecz z Barceloną zostanie poprzedzony manifestacją, która o godzinie 17:00 wyruszy ulicami miasta. Opozycyjny kolektyw Libertad VCF zwołał protest przeciwko Peterowi Limowi i jego lokalnym wspólnikom — od placu Ratuszowego aż pod Mestalla. Ostatnie 90 minut sezonu będzie więc nie tylko walką o Europę, ale także sprawdzianem nastrojów na trybunach. Mestalla pokaże, kogo uzna za odpowiedzialnego za obecny stan klubu: Lima, Gourlaya, Corberána czy piłkarzy.
Valencia musi zaatakować od pierwszej minuty
Zespół Corberána nie ma miejsca na kalkulacje. Musi od początku ruszyć po zwycięstwo przeciwko Barcelonie, która przyjeżdża na Mestalla już po zdobyciu mistrzostwa Hiszpanii i bez realnej presji wyniku. Hansi Flick przekonywał jednak, że jego drużyna nie zamierza odpuszczać.
— Chcemy wykonać swoją pracę. Chcemy wygrać ostatni mecz. Myślę, że to zawsze dobry sygnał, gdy wygrywasz ostatnie spotkanie i kończysz sezon zwycięstwem — mówił trener Barcelony.
Mimo tych deklaracji Barça przyjeżdża do Walencji w atmosferze mistrzowskiego rozluźnienia: po świętowaniu tytułu, pożegnalnej kolacji, wycieczce do PortAventury i koncercie Bad Bunny’ego. Flick będzie też szczególnie ostrożny wobec zawodników, którzy mają wystąpić w rozpoczynającym się w czerwcu mundialu, by uniknąć kontuzji mogących przekreślić ich udział w turnieju.
W zespole culés zabraknie Lamine’a Yamala i Fermína. Bardzo prawdopodobna jest również absencja Koundé, którego sztab oszczędza z powodu przeciążenia.
Valencia nie ma takiego „mundialowego” problemu. Eray Cömert jest obecnie jedynym zawodnikiem powołanym na turniej, ale i tak nie zagra z Barceloną z powodu czerwonej kartki obejrzanej w poprzedniej kolejce przeciwko Realowi Sociedad. Z powodu kontuzji zabraknie również Copete, Mouctara Diakhaby’ego, Dimitriego Foulquiera, José Luisa Gayi, Renzo Saravii i Lucasa Beltrána. Do kadry meczowej wróci natomiast Arnaut Danjuma, choć nie przewiduje się go w podstawowym składzie.
Pożegnania i odpowiedzialność
Spotkanie z Barceloną będzie szczególne również dla wielu piłkarzy, którym kończą się kontrakty lub wypożyczenia. Julen Agirrezabala, Unai Núñez, Largie Ramazani i Lucas Beltrán 30 czerwca wrócą do klubów, do których należą. Z kolei Thierry Correia, Eray Cömert, Guido Rodríguez i Renzo Saravia staną się wolnymi zawodnikami.
Dla części z nich może to być ostatni wieczór na Mestalla w koszulce Valencii. Dla klubu — ostatnia szansa, by choć częściowo przykryć trudny sezon awansem do Europy. Dla trybun — moment, by wydać własny werdykt.
Przewidywane składy na Valencia CF – FC Barcelona
Valencia CF: Dimitrievski; Jesús Vázquez, Unai Núñez, Tárrega, Thierry; Guido, Pepelu, Guerra; Diego López, Rioja i Hugo Duro.
FC Barcelona: Joan García; Cancelo, Gerard Martín, Cubarsí, Eric García; Pedri, Gavi, Olmo; Raphinha, Rashford i Lewandowski.
Z Europą czy bez Europy — Mestalla wyda wyrok.
Nie żebym krakał czy coś, ale zwykle jak Valencia gra z Barceloną czy Realem “o dumę”, kończy się wysoką porażką. Oby tym razem było inaczej.
Nie pompujmy balonika. Po pierwsze za dużo zmiennych, po drugie nie zasługują na to po tym sezonie. Wiem ze się powtarzam i mam z tego niezłą bekę….. oni stracili 6 pkt na Oviedo i 5 na elche.
Gdyby nie te mecze to czuję, że poszlibyśmy do przodu. Mieliśmy potencjał, szczególnie w tym roku, gdy bardzo dużo zespołów było rozchwianych.
Już ja widzę, jak wygrają 😉