Valencia CF – Real Madryt: Mestalla apeluje do dumy swojego zespołu
- Po bolesnych ciosach zadanych przez Betis i Athletic piłkarze Carlosa Corberána szukają prawdziwego punktu zwrotnego w starciu z odwiecznym rywalem w bieli.
Na tym etapie historii, gdy rodzina Lim od ponad dekady kara Valencię CF i valencianismo, Mestalla pozostaje filarem, który wciąż stoi. Mimo bólu po odpadnięciu z Pucharu Króla sprzed kilku dni, kibice marzą, by dzisiejsza noc przyniosła wyczekiwany przełom. Wizyta Królewskich ze stolicy Hiszpanii (21:00) przychodzi w delikatnym momencie dla Nietoperzy: bez turnieju i z ligową reakcją zatrzymaną tydzień temu na Benito Villamarín (2:1).
Gdy postać Carlos Corberán znajduje się pod coraz silniejszym ostrzałem opinii, presja rośnie – Valencia ma zaledwie punkt przewagi nad strefą spadkową, a dodatkowe napięcie przyniosły ostatnie informacje: jeśli klub wejdzie w ostatnie dziesięć kolejek wśród pięciu najsłabszych, będzie musiał „zamrozić” ok. 10 mln euro jako zabezpieczenie dla Goldman Sachs aż do matematycznego utrzymania.
Nie ma miejsca na obojętność. Biało-czarni muszą się podnieść po dwóch porażkach, rywalizować i punktować przeciwko Realowi, który – choć nie zawsze przekonuje pod wodzą Álvaro Arbeloi – ma serię sześciu ligowych zwycięstw i goni lidera, FC Barcelona. Mając mecz zaległy, „Królewscy” tracą cztery punkty do zespołu Hansiego Flicka.
Dwa ostatnie występy – Betis i Athletic – zostawiły najboleśniejsze rany, zadane w samej końcówce. Gole Pabla Fornalsa i Iñakiego Williamsa przywróciły wątpliwości, demony i krytykę, rozdzielone między piłkarzy i trenera. Mestalla niesie w sobie zniechęcenie wynikające z bezsilności wobec wieloletniego, nieudolnego zarządzania.
Valencia – Real Madryt to zawsze coś więcej niż mecz. To szansa, by podnieść się z podniesioną głową. Kibice, zawodnicy i sztab wiedzą, że trzy punkty z Realem to także zastrzyk energii na dalszą drogę. Pięć kolejnych kolejek, w których – zgodnie z umowami z Goldman Sachs – lepiej uciec z ostatniej piątki tabeli.
Wśród rozczarowania Valencia chwyta się domowej serii: sześć meczów bez porażki (cztery remisy i dwie wygrane). Ta ostatnia – rzutem na taśmę po karnym wywalczonym przez Lucasa Beltrána z RCD Espanyol (3:2). Argentyńczyk stał się jednym z nielicznych promyków nadziei.
Walka ze zmęczeniem… i czas zimowych wzmocnień
Zespół Corberána mierzy się z fizycznym i mentalnym zużyciem po pucharowym KO, ale traktuje to też jako okazję do odbudowy – mocnym uderzeniem w jednego z trzech ligowych gigantów, przed własną publicznością, czego w erze trenera z Cheste jeszcze nie było. W tym pomóc mają trzy zimowe transfery: Sadiq jest już w pełni zintegrowany; pora na Unaia Núñeza i Guido Rodrígueza. Hiszpański obrońca czeka na debiut, Argentyńczyk zadebiutował gorzko w końcówce z Athletikiem.
Plan Valencii to defensywna solidność, maksymalna koncentracja i bezlitosne wykorzystywanie podejść pod bramkę Thibauta Courtois. Jak podkreśla Luis Milla (były piłkarz obu klubów), kluczem jest zamykanie korytarzy, ograniczanie przestrzeni dla Kyliana Mbappé oraz gra w zwartym bloku w obronie i ataku.
Powroty: Hugo Duro i José Gayà do jedenastki; Thierry – do kadry
Wszystko wskazuje, że Hugo Duro znów będzie główną „dziewiątką”, a José Gayà wróci do składu z opaską kapitana na lewej obronie. Corberán nie wyklucza roszad (podyktowanych wysiłkiem pucharowym), lecz priorytetem jest intensywność przez 90 minut – z precyzyjnymi zmianami po przerwie.
Kontuzjowani są Mouctar Diakhaby (do końca sezonu) i Julen Agirrezabala. Po dobrym ostatnim treningu do kadry ma wrócić Thierry Rendall, choć po tygodniach przerwy jego wyjście w pierwszym składzie jest mało realne.
Real Madryt: rywal poobijany
Real przyjeżdża do Walencji z dobrą ligową passą i presją pogoni za Barceloną, ale z poważnymi absencjami. Vinícius pauzuje za kartki, zabraknie Bellinghama i Rodrygo, co zmusza trenera przyjezdnych do przebudowy ofensywy. Odpowiedzialność spadnie na Mbappé oraz tych, którzy dostaną szansę: Arda Güler, Mastantuono i Brahim.
Mimo wyników Real nie zawsze bywa solidny na wyjazdach. Poważna postawa na La Cerámica kontrastuje z blamażem w Da Luz przeciw Benfice (4:2), który wypchnął „Królewskich” poza top 8 Ligi Mistrzów.
Ostatnie bezpośrednie mecze to ciasne starcia, rozstrzygane detalami i nerwowymi końcówkami. Przesunięcia terminów i porażka Mallorki w Barcelonie dały Valencii oddech – w tym tygodniu ryzyko strefy spadkowej zniknęło.
Valencianismo oczekuje reakcji opartej na dumie, tożsamości i przekonaniu, że utrzymanie w dużej mierze zależy od ponownego uczynienia z Mestalla twierdzy. A Real Madryt byłby idealnym początkiem tej misji. Dla Valencii to nie jest zwykły mecz – to wielka szansa, by się podnieść i znów spotkać z własnym „ludem”.
Ficha techniczna
Przewidywane składy:
VALENCIA CF: Dimitrievski; Foulquier lub Thierry, Cömert, Copete, Gayà; Pepelu, Ugrinić, Diego López, Beltrán, Danjuma, Hugo Duro.
REAL MADRYT: Courtois; Valverde, Asencio, Huijsen, Carreras; Tchouaméni, Camavinga, Güler; Mastantuono, Mbappé, Brahim.
Sędzia: Javier Alberola (K. Kastylia-La Mancha).
Stadion: Mestalla.
będzie lanie
Policja na Mestalla nie reaguje na debili co plują i wyzywają kibiców przyjezdnych?
Pedja Mijatowić sia la la lala!
Pamiętacie piękny majowy wieczór w Paryżu w 2000?