- Najbliższe ruchy zakładają sprowadzenie dyrektora sportowego oraz zamknięcie porozumienia z Guido w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.
- Kontrakty zawodników, którym wygasają umowy, zostały już przeanalizowane, a z ich agentami odbyły się pierwsze rozmowy.
Dyrektor generalny ds. futbolu Valencii CF, Ron Gourlay, musiał stanąć przed mediami, by podsumować zimowe okno transferowe, zamknięte w poniedziałek o północy, w cieniu burzy po odpadnięciu z Pucharu Króla. Zasypywany pytaniami o przyszłość Carlos Corberán oraz sytuację zespołu, który ma zaledwie punkt przewagi nad strefą spadkową, szkocki działacz próbował podkreślić wartość pracy wykonanej zimą. Zaapelował też o cierpliwość, by wydostać się z kryzysu, i ponownie zaznaczył, że proces odbudowy zaplanowany jest na cztery okna transferowe. Ostatnie z nich ma poprzedzić otwarcie Nou Mestalla w dzielnicy Corts Valencianes, planowane na lato 2027 roku.
Gourlay wykraczał poza same transfery Umara Sadiqa, Guido Rodrígueza i Unaia Núñeza, mówiąc o konieczności wcześniejszego wyłapywania talentów na rynku – „zanim staną się gwiazdami”. Jako przykład takiej polityki wskazał bezgotówkowe pozyskanie Justina de Haasa, ujawnione przez redakcję SUPER w połowie stycznia. Przyznał również, że „kolejny transfer jest bliski finalizacji”, mając na myśli malijskiego pomocnika Aliou Dienga.
Najpierw: dyrektor sportowy
Najpilniejsze plany – jak wyjaśnił CEO – obejmują zatrudnienie dyrektora sportowego lub sekretarza technicznego, który zna hiszpański rynek i dopełni strukturę przebudowywaną od listopada. W jej skład weszli już: Lisandro Isei (specjalista od rynków europejskiego, afrykańskiego i północnoamerykańskiego), Hans Gillhaus (znawca lig europejskich) oraz Andrés Zamora (ekspert od Ameryki Południowej, ze szczególnym uwzględnieniem Brazylii, Argentyny i Kolumbii). Ma to być postać „pośrednia” między Gourlayem a trenerem Corberánem, którego klub chce odciążyć z odpowiedzialności transferowej, biorąc pod uwagę delikatną sytuację sportową i „walkę 12–14 zespołów” o utrzymanie w LaLidze.
Zaczyna się czas rozmów z Guido i jego agentami
Dwa miesiące – to maksymalny termin, jaki Gourlay wyznacza sobie na zamknięcie i ogłoszenie nazwiska nowego dyrektora sportowego, który zastąpi z lepszym efektem pracę wykonywaną w ostatnich latach przez Miguela Ángela Coronę. Równolegle, natychmiastowym priorytetem stała się kwestia przedłużenia umowy z Guido Rodríguezem po 30 czerwca, gdy obecny kontrakt wygasa. Celem jest osiągnięcie pozytywnego porozumienia „w ciągu paru miesięcy”.
Dlaczego nie udało się podpisać dłuższego kontraktu z piłkarzem odchodzącym z West Hamu?
To było jedno z kluczowych pytań konferencji. Odpowiedź Gourlaya brzmiała:
„To bardzo skomplikowane. Musieliśmy działać bardzo szybko. Pozytywne jest to, że sprowadziliśmy Guido, mimo zainteresowania innych klubów. Nie mieliśmy czasu, by negocjować dłuższą umowę – presja była ogromna. Teraz spróbujemy to zrobić: usiąść z nim i z jego agentem i doprowadzić do szczęśliwego finału w ciągu paru miesięcy. To słowa samego zawodnika – chciał tu przyjść i chce zostać. Mamy nadzieję, że zostanie na długo. Guido chce zostać na dłużej”.
Analiza kontraktów i pierwsze rozmowy z piłkarzami, którym wygasają umowy
Od tygodni Gourlay i jego zespół analizują kontrakty oraz badają zasadność przedłużenia współpracy z zawodnikami, których umowy kończą się 30 czerwca. Dotyczy to m.in. Stole Dimitrievskiego – przy czym istnieje klauzula przedłużenia o dwa lata po uiszczeniu opłaty – oraz Thierry’ego Rendalla.
„Nie możemy wchodzić w szczegóły, ale analizujemy kontrakty. Prowadzimy rozmowy z agentami obu piłkarzy” – podkreślił CEO ds. futbolu. Niezależnie od tego aktywowano poszukiwania prawego obrońcy, który podniesie poziom rywalizacji. W ostatnim czasie klub monitorował m.in. możliwość pozyskania Álvara Núñeza bez kwoty odstępnego – piłkarz ten trafił jednak do Celty w ostatnim dniu styczniowego okna.
Kto zdecyduje o przyszłości Corberána?
W nadchodzących tygodniach tematem może stać się również przyszłość Carlosa Corberána na ławce. Choć Gourlay potwierdził zaufanie do trenera i chwilami sprawiał wrażenie, jakby wiązał swój los z losem szkoleniowca, zapytany wprost, czy to on miałby przedstawić rodzinie Lim ewentualną decyzję o zwolnieniu trenera, odpowiedział krótko: „Tak, to byłbym ja”.
Odnosząc się do przyszłości, były działacz Al-Ahli zaznaczył, że nie czuje presji sprzedaży piłkarzy latem.
„Mam wsparcie głównego akcjonariusza od momentu przyjścia – zarówno latem, jak i zimą. Zainwestowaliśmy 10 milionów euro. Każdy transfer musi realnie wzmacniać zespół. Uważam, że trzej sprowadzeni zawodnicy podnieśli poziom. Tak samo będzie z Haasem. Jeśli chodzi o sprzedaż – odpowiedź brzmi: nie. Oczywiście piłkarze mają kontrakty i inne kluby mogą się nimi interesować. Byliśmy bardzo aktywni w tych oknach i wzmocniliśmy drużynę. To mój punkt widzenia”.
Cierpliwość czterech okien transferowych
„Kiedy mówiłem o powrocie do Europy, prosiłem o cztery okna transferowe. Musimy ustabilizować się w LaLidze. Uważam, że kadra została wzmocniona” – podsumował. Na koniec Gourlay przyznał, że Valencia CF planuje również na wypadek spadku, choć nie jest to dominująca myśl.
„W futbolu zawsze trzeba planować każdą ewentualność. Ale spadek nie jest w naszych codziennych myślach. Patrzymy w górę – jak powiedział Guido podczas prezentacji. Walka toczy się między 12 zespołami i musimy wygrywać, jednocześnie planując przyszłość. Bardzo ważne jest, by jako klub pozostać pozytywnym” – zakończył.
Pożyjemy zobaczymy co warte te wzmocnienia.
Boki obrony trzeba kompletnie wymienić. Podziękować Correi(to nie ten poziom), Foulqier się wypalił( popełnia coraz więcej błędów). Gaya dostosowuje się do poziomu drużyny. Vazquez jest solidny, nic poza tym.